IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zaułek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Asmodeusz
Arcydemon
avatar

Male
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 16/11/2013

PisanieTemat: Zaułek    Nie 17 Lis 2013, 15:53



Ciemne, miejskie zaułki nie są chętnie odwiedzanym miejscem. Przeważnie czają się tam dealerzy, ćpuni, ogólnie wszyscy, których można byłoby uznać za margines społeczny. Jednak oprócz zwykłych ludzi spotkać w zaułkach można nawałnice Duchów Żywiołów, przeważnie Dżinnów, którzy handlują narkotykami dla Nadprzyrodzonych, albo podrabianym towarem magicznym.
Część z nich nie ma do zaoferowania nic na sprzedaż, no chyba że wliczyć to fangę w nochala. Wymuszanie haraczy to tutaj chleb powszedni. Często można potknąć się tu o zwłoki jakiegoś Ptaka Niebieskiego, który dla Synów Adamowych pozostaje jednak niewidzialny.


Powrót do góry Go down
Samael
Banita
avatar

Male
Liczba postów : 6
Data dołączenia : 26/11/2013
Skąd : Z najmroczniejszego zakamarka Twojej podświadomości.

PisanieTemat: Re: Zaułek    Wto 04 Mar 2014, 21:12

To był naprawdę parszywy dzień. Poranek nie należał do przyjemnych, gdyż scenariusz poprzedniego wieczoru mocno pokrzyżował jego plany, ale wszystko stało się na wyraźne życzenie Samaela. Jak zwykle dał ponieść się chwili i swojej nieokrzesanej naturze. Trudno, pozostało przeżyć kolejny dzień ze świadomością, że planowanie czegokolwiek nie przyniesie większego sensu jego egzystencji, jakże marnej z resztą. Obecnie stał w jednym z zaułków, między budynkami na ulicy, którą lubił najbardziej, czyli dzielnicy tysiąca melin, zwanych pubami,  w przeświadczeniu Ryżego bardzo mylnie. Oparty o ceglany mur odpalił papierosa i zaklął pod nosem. Wokół unosił się mdlący swąd palonego ciała, a pod jego stopami przygasał płomień na zwęglonej już czarnej masie. To była Ziemia, więc pojawienie się policji to kwestia kilku godzin… Jeśli rzecz jasna ktokolwiek będzie na tyle przejęty, by w ogóle zauważyć to, co miało tu miejsce. Westchnął i odchylił głowę. O dziwo czuł się całkiem dobrze, jak zwykle po dokonaniu czynu, który każda pozostająca przy zdrowych zmysłach osoba nazwałaby okrutnym morderstwem. Ale jego zdrowe zmysły poszły się pieprzyć już pierwszego dnia Stworzenia, wtedy jednak miał za dużo obowiązków, by dać upust swoim niezbyt wyszukanym zapędom. Lubił mordować i robił to dla czystej przyjemności i zabicia nudy, której obecność w przypadku Ryżego zawsze przynosiła opłakane skutki dla każdego, kto znajdował się w jego pobliżu. Nie inaczej było tym razem, gdyż brak obowiązków popchnął go do rozkręcenia bardachy w jednym z pubów. Alkohol, narkotyki, dziwki… Ostatnio priorytety jakie postawił na szczycie hierarchii wartości, więc siłą rzeczy nie miał zbyt wiele zajęć. Rzucił dopalającego się kiepa na żarzącą się kupkę prochów i spojrzał na zegarek. Zaczynało robić się późno… W sam raz, by niezauważenie zniknąć w murach swojego mieszkania i odespać kilkudniowy trip, który zafundował sobie w ramach odpoczynku po zdobywaniu informacji dla jakiejś szychy z branży muzycznej. Ostatni raz mocno zaciągnął się zapachem palonego mięsa i uśmiechnął się triumfalnie, wciąż stojąc pod murem z rękami w kieszeniach.
Powrót do góry Go down
Douma
Dowódca Harab Serapel
avatar

Male
Liczba postów : 18
Data dołączenia : 17/11/2013

PisanieTemat: Re: Zaułek    Wto 04 Mar 2014, 22:24

Douma początkowo sądził, że bez problemu dogoni Lucyfera. Mylił się. Kolejne minuty błądzenia po mieście prowadziły go donikąd. Nie znał miasta, nie przebywał w tej części świata. Zastanawiał się, czy nie nabyć skrawka latającego dywanu i nie przenieść się bezpośrednio do Głębi, nawet gdyby miał wylądować w Przedpieklu czy Limbo. W końcu Pan Otchłani na pewno posiadał coś, co pozwoliło mu się przemieścić zaraz po wyjściu z lokalu. Skierował się więc w miejsce, w którym najpewniej powinien znaleźć jakiegoś dżinna handlującego towarem magicznym wątpliwej jakości. Trudno, następnym razem zatroszczy się o coś z pewniejszego źródła. Swoją drogą, nie pogardziłby też odrobiną trawki z Fatimy...
Kiedy w końcu dotarł do zaułka, nie dostrzegł żadnego dżinna. Zatrzymał się przy murze, przez chwilę nawet nie świadom tego, że wstrzymał nie tylko chód ale i oddech. W sekundzie rozważył możliwość wycofania się stąd niezauważenie, ale taka możliwość nie wchodziła w grę. Zerknął na leżące pod stopami Ryżego Hultaja, spalone zwłoki i z trudem zwalczył odruch zwrócenia wszystkiego, co wypił dzisiejszego wieczoru w klubie jazzowym. Powinien stąd iść. Spierdalać ile sił. Ale nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Spojrzał jedynie na Upadłego wzrokiem lekko przyćmionym alkoholem i delikatną nutą paniki. Teraz zaczął się jedynie zastanawiać, czy Lampka aby na pewno dotarł bezpiecznie do swojego gniazdka...
Zerkał z niepokojem to na pozostałości czyjegoś bytu, to na Samaela, starając się odgonić sprzed oczu najgorsze wizje. Niech to nie będzie Lampka... przecież nie mógłby mu tego zrobić...
Sięgnął ręką do pasa, przy którym zwykle znajdował się jego bicz z płomieni. Ale oczywiście, nie było go tam, jak zawsze gdy przebywał na Pańskiej Planecie. Zaklął cicho uświadamiając sobie, że w tym stanie i bez broni ma wątpliwe szans na jakąkolwiek obronę przed o wiele potężniejszym od siebie przeciwnikiem.
- Samael...? - nieudolnie siląc się na pewny siebie ton, przystąpił krok do przodu. - Kto to był? - zapytał z nieskrywanym zainteresowaniem, gestem wskazując na kupkę spopielonego ścierwa. Unosząca się jeszcze woń przyprawiała go o mdłości. I nie pomagała mu się zrelaksować w towarzystwie tegoż osobnika.
Powrót do góry Go down
https://twitter.com/chibinunu
Samael
Banita
avatar

Male
Liczba postów : 6
Data dołączenia : 26/11/2013
Skąd : Z najmroczniejszego zakamarka Twojej podświadomości.

PisanieTemat: Re: Zaułek    Pią 07 Mar 2014, 12:15

Można było się spodziewać, że jego kolejny plan nie wypali zgodnie z zamierzeniami Ryżego. Głos, który wyrwał go z błogiego zadowolenia i napawania się satysfakcją, brzmiał znajomo. Leniwie spojrzał na chłopaka stojącego opodal, a w jego oczach wciąż majaczył ten chory błysk, który zawsze towarzyszył w chwilach, gdy Samael doznał niemal orgazmicznej przyjemności odbierana komuś życia… Zupełnie bez powodu. Wtedy z zakamarków jego podświadomości wypełzło przeświadczenie, że zna tę istotę. To był Douma – Dowódca Harab Serapel. Niepozornej, ale jakże miłej aparycji chłopak stał i Anioł Śmierci doskonale mógł wyczuć jego nieuzasadniony niepokój. Zlustrował go bez pardonu z góry na dół, a w końcu zatrzymał wzrok na jego buźce.
- Witaj, Cichy. – Powiedział i uśmiechnął się paskudnie, inaczej nie potrafił. – Kto to? Hm… - Wolnym krokiem, z rękami w kieszeni ruszył w kierunku nowego towarzysza. – A kim chcesz, żeby był? A może raczej… - obszedł go i stanął za nim, żeby w razie czego uniemożliwić mu ucieczkę. - …Kim chciałbyś, żeby nie był, hm? – Mruknął tym swoim głębokim, zachrypniętym głosem, który zdolny był wywołać ciarki wzdłuż kręgosłupa nawet najbardziej opanowanego osobnika. Już teraz Samael wiedział tyle, że jego plan udania się do swojej meliny nie wypali i przyniesie mu to niemało kłopotów, ale kto jak nie on jest głównym specem od problemów?
- Widzisz, Doumo… To kim był nie ma już teraz żadnego znaczenia, ale skoro pytasz to domyślam się, że o kogoś martwisz się bardziej niż o innych. Na kim zależy Dowódcy Harab Sarapel? – Wyszczerzył zęby w wyraźnie wrednym uśmieszku, którego jego towarzysz raczej nie mógł zobaczyć. Doskonale wiedział o kogo tak bardzo troszczy się ten mały pseudoazjata, a to napełniało jego ego jeszcze większą satysfakcją.
Wielokrotnie patrzył w twarze istot, których najbliżsi właśnie dogorywali lub wili się w konwulsjach pod jego stopami i nie robiło to na nim wrażenia, poza dzikim triumfem jaki go wtedy ogarniał. Taki został stworzony, a Światłość najwyraźniej bardzo się pomyliła. Błędy kosztują, a Pan zapłacił wysoką cenę w postaci utraty najwierniejszych Skrzydlatych, zyskał za to hordę wrogo nastawionych bestii zwanych Upadłymi i Głębinami. A wszystko to dzięki niemu – Truciźnie Pana, Samaelowi. Chyba za bardzo zaczął rozwodzić się nad swoją egzystencją, więc na koniec wykonał głęboki, mentalny ukłon i czekał na odpowiedź ze strony Doumy.
Powrót do góry Go down
Douma
Dowódca Harab Serapel
avatar

Male
Liczba postów : 18
Data dołączenia : 17/11/2013

PisanieTemat: Re: Zaułek    Pon 10 Mar 2014, 10:59

Jeśli Dou miał zamiar w ostatniej chwili uciec, właśnie stracił ku temu okazję. Rudzielec odgrodził mu drogę. Ciarki przeszły mu po plecach na dźwięk głosu Upadłego. Nie było to miłe uczucie, przy okazji zrobiło mu się też chłodniej, więc potarł dłońmi swoje smukłe, ale niezgorzej wyrzeźbione ramiona.
- Nie chciałbym, żeby to był handlujący trawką Dżinn. - starał się brzmieć jak najbardziej przekonująco. - Przyszedłem tu tylko po towar. Ale widzę, że nic z tego...? - pozwolił sobie spojrzeć w jadowicie zielone ślepia Samaela. Próbował przekonywać sam siebie, że o Lucyfera martwić się nie musiał. W końcu dlaczego miałby wątpić, że poradziłby sobie z Trucizną Pana? Przecież był jednym z pierwszych pupilków Jasności. Tak, Lampka by sobie poradził. W przeciwieństwie do niego samego, Niosący Światło z pewnością wyzbył się już wszystkich słabostek względem Samaela.
Nie miał pojęcia dlaczego, ale chęć przebywania w jego towarzystwie wzrastała wprost proporcjonalnie do niechęci, jaką go darzył. Irytujące uczucie. Zwłaszcza, że niechlubnie armii i Luckowi, banita go przerażał. Ale też i w jakiś masochistyczny, nie do końca zrozumiany sposób, go pociągał. Wstyd było mu to przyznać nawet przed samym sobą, bo w końcu, poza Lucyferem, nigdy nie obdarzył nikogo większym zainteresowaniem. I nie chciał, żeby to się zmieniło. Uparcie więc wmawiał sobie, że kieruje nim tylko zwykła ciekawość. Demon odchrząknął, zerknął Ryżemu przez ramię, rozważając jeszcze raz możliwość ucieczki.
- Także wiesz... pewnie zaraz będę się zbierał. - posłał mu jeden z wyćwiczonych, perfekcyjnych uśmiechów. Jakoś nie chciał zbytnio ujawniać się ze swoimi obawami, chociaż pewnie i tak nie zdołał tego ukryć tak dobrze, jakby chciał. Cofnął się krok w tył, tak dla pewności i przylgnął plecami do muru. - Domyślam się, że też masz już jakieś plany na tę noc. Nie przeszkadzaj sobie. - udał mało zainteresowanego obecnością i zajęciami banity. Sięgnął do skórzanej kurtki po papierosa, zapalił. Z zadowoleniem stwierdził, że choć dalej był niespokojny i odarty z resztek pewności siebie, ręce nawet mu przy tym nie zadrżały. Zaciągnął się, schował ręce do kieszeni i spojrzał raz jeszcze na to, co zostało z poprzedniego towarzysza Samaela. Może doszukiwał się w popiołach czegoś znajomego, dla pewności, że nie znał tego kogoś. Niczego, w każdym razie, się nie doszukał.
Powrót do góry Go down
https://twitter.com/chibinunu
Samael
Banita
avatar

Male
Liczba postów : 6
Data dołączenia : 26/11/2013
Skąd : Z najmroczniejszego zakamarka Twojej podświadomości.

PisanieTemat: Re: Zaułek    Czw 20 Mar 2014, 13:23

I proszę! Czyżby pomimo niemiłego początku i parszywego środka ten dzień jednak zamierzał skończyć się przyzwoicie? Cholera wie, ale Samael zamierzał choćby za rączkę poprowadzić bieg zdarzeń,  tak żeby koniec jego dnia okazał się nie tak podły na jaki wyraźnie się zapowiadał. Analogicznie dzień Doumy mógł skończyć się mniej przyjemnie.
- A więc przywiódł Cię tu zapach leczniczego ziela, hm? – pozwolił sobie na niezbyt wyrafinowany żart, jeśli wziąć pod uwagę woń spalonego trupa wciąż unoszącą się wokół. – No jak widzisz żadnego Dżina i innego pajaca tu nie ma. – ‘Już nie ma.’, dodał w myślach i uśmiechnął się do niedawnych wspomnień. Stanął naprzeciwko niego i przyjrzał się uważnie jego sylwetce, od dołu począwszy, na buźce skończywszy. – Nic straconego Doumo, dobrze trafiłeś. – Wsunął dłoń do kieszeni i wyjął mały pakunek i wciąż patrząc na chłopaka przechylił głowę na bok. – To jak? Robimy interes? – Uniósł brew pytająco i zrobił to nieco ostentacyjnie, bo kto chciałby robić interesy z Ryżym Hultajem? Niewątpliwie jedynie głupcy.
- Nigdzie nie pójdziesz, piesku Lucyfera, dopóki Ci na to nie pozwolę. – Powiedział raczej beznamiętnym tonem na kolejne słowa towarzysza i upewnił się, że ten nie ma żadnej drogi ucieczki. – Plany miałem, ale nie mam większego problemu z zaplanowaniem czasu od nowa. Chyba będę musiał Cię uwzględnić w moich zamiarach. – Doskonale widział jak bardzo Douma próbuje ukryć swoje zdenerwowanie. Na próżno jednak się starał, gdyż Ryży potrafił czytać z ludzi niczym z otwartej księgi. Mimo, że dłonie chłopaka nie zadrżały, a głos się nie załamał to powietrze było aż gęste od niepewności i napięcia, którym emanował Cichy i które Samael wywęszyłby z drugiego końca miasta. Wiedział doskonale jak potrafił działać na istoty i korzystał z tego ile wlezie. Słabość innych była jego siłą, którą wykorzystywał bez większego wysiłku i jeszcze świetnie się przy tym bawił.
Zbliżył się do niego i oparł się ręką tuż obok głowy chłopaka i spojrzał mu w oczy wzrokiem, który potrafił przeszyć na wskroś i to dość boleśnie, a paskudny uśmiech, który zaserwował z cała pewnością mógł przyprawić o szybsze bicie serca. Bynajmniej nie spowodowane ekscytacją.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zaułek    

Powrót do góry Go down
 
Zaułek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shadows of Heaven :: Ziemia :: Miasto-
Skocz do:  
Partnerstwo
CzarnyDelfinYaoiGakuenWithoutTimeShihaiRPGMementeYaoiBlackButlerEmptinessShiNoKyoNohaneDirtyPawsSpectrofobiaVampireKnightAxisMundiFamiliaHogwartDreamWildHundeStFrancesaVirus2HetaliaUnderlandMagicLullabyMavericKikuNoHanaSoulAsylumDragonlandTraineeWildLandSupernaturalGleepbfDarwinTheMagicalWorldMysticTownSpectofobia