IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Klif Aniołów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Asmodeusz
Arcydemon
avatar

Male
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 16/11/2013

PisanieTemat: Klif Aniołów   Nie 17 Lis 2013, 16:16



Klif Aniołów, czy też Wybrzeże Aniołów? Te jakże interesujące miejsce zostało tak nazwane przez ludzi ze względu na swoją urodę i plotkę głoszącą, że tylko anioł przeżyje upadek z tego klifu. Dodatkowo parę osób twierdziło, że naprawdę je w tym miejscu widziało, ale kto by im wierzył? Chyba tylko nadnaturalni. Trzeba jednak ludzkim śmiertelnikom przyznać jedno, rzeczywiście często tu można zobaczyć anielskie stworzenia. Jednak nie tylko je. Demony i wszystkie inne latające stworki. W końcu każdy kto lata, przeżyje upadek z klifu, w końcu od czego są skrzydła? Nabieranie prędkości skacząc z klifu i rozkładanie skrzydeł to świetna zabawa, jednak zwykłym ludziom jej nie polecamy.
Powrót do góry Go down
Gapa

avatar

Male
Liczba postów : 33
Data dołączenia : 13/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Sro 04 Gru 2013, 21:16

To miejsce, Klif Aniołów, zawsze przyprawiało go o dreszcze. Ile to razy widział, gdy ginął tu człowiek, a on nic nie mógł zrobić. Widział bezradnych stróżów, chcących odciągnąć pyszałkowatych śmiałków od ostatecznego skoku, często bezskutecznie. A on mógł jedynie stać i obserwować. Ludzie nie byli pod jego opieką, z czego niezmiernie się cieszył, choć może wtedy nie byłby aż tak szalony?
Po raz kolejny nieco beznamiętnym wzrokiem patrzył jak dwójka młodych, zakochanych w sobie osób staje na krawędzi klifu i robi sobie pamiątkowe zdjęcie. Dwaj skrzydlaci błagali Jasność, by ich podopieczni nie wpadli w ciemną kipiel. Tym razem zakończyło się na zrobieniu pamiątkowej fotografii.
Nathanael schował zmarznięte dłonie do kieszeni swego wyświechtanego przez wiatr płaszcza i rozejrzał się. Robiło się już późno, więc miejsce to stało się opuszczone. Pozostał on, wiatr i trochę skrzeczących mew, które lubiły wić gniazda na zboczach. Wtedy też do jego uszu dotarły przerażone głosy ptactwa. Jedno z gniazd było zagrożone, a tam znajdowało się młode pisklę, jeszcze nieopierzone.
Gapa raz jeszcze rozejrzała się szybko, nie chciała się ujawniać przed innymi skrzydlatymi, demonami, czy ludźmi. Anioł rozłożył swoje trzy pary ognistych skrzydeł i wzbił się w powietrze, które przeciął szybkim świstem. Nie wiedział, że jednak znalazła się jedna osoba, która właśnie rozpoczęła spacer po klifie.
Serfain wziął w dłonie maluszka i wylądował na górze, szybko chowając skrzydła. Cholera. Dopiero teraz usłyszał myśli istoty bardziej rozumnej, niż te przebrzydłe mewy.
- Witaj, Skrzydlaty, nietęga pogoda na spacer! – odezwał się przyjemnym dla ucha, miękkim głosem.
Wolał mieć rozmowę za sobą, miał również nadzieję, że przybysz niczego jednak nie widział. Przecież nie będzie kłamał, a raczej nie widuje się aniołów jego pokroju, już prędzej demony.
Samael, Lampka… Oni też byli serafinami, lecz w przeciwieństwie do Gapy, oni mieli permanentny wstęp do Królestwa, zaś dla niego była jeszcze nadzieja. Musi tylko powrócić Jasność i zwolnić go z funkcji opiekuna morskiego ptactwa.
Powrót do góry Go down
Ioriau
Mag
avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 25/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Sro 04 Gru 2013, 21:45

Często spacerował. To był czas, w którym spokojnie mógł rozmyślać. Niejednokrotnie celem jego wędrówek był Klif Aniołów. To miejsca go dziwnie przyciągało. Kilka razy widział niefortunne wypadki ludzi w tym miejscu. Smuciło go to. Pragnął ich uratować, ale nie mógł. Jedną z najtrudniejszych rzeczy dla niego to powstrzymanie się od niesienia pomocy. Niestety, w tym wypadku musi zawsze to robić. Spodziewał się,że o tej porze klif będzie opustoszały. Mylił się. Kątem oka dostrzegł skrzydła. Nietypowe. Skierował swoje spojrzenie w jego stronę i chwilę badał go wzrokiem.
- Witaj - lekko skinął głową - Racja. Jednak na pogodę nie zważam..
Towarzystwo.. Czy tego chciał? Trudno stwierdzić. Momentami jest strasznym samotnikiem. Dziś zresztą też. Zamartwia się panującą sytuacją. Boi się,że wybuchnie kolejny bunt. Najzwyczajniej jest zmęczony problemami świata. Uśmiechnął się lekko w jego stronę.
- Mamy tak do siebie krzyczeć,czy może zejdziesz na dół?
Czy jego skrzydła aby nie były.. ogniste? Serafin zajmujący się ptactwem? Czy to nie marnotrawstwo? Można by powierzyć takie zadanie komuś niższej rangi.
Podszedł bliżej końca klifu i spojrzał na wodę. Była spokojna. Przymknął oczy i wziął głęboki wdech. Uwielbiał ten zapach. Morza, roślin, piasku..
Tak, to właśnie dlatego tutaj przychodził. Idealne miejsce dla niego do relaksowania się. Teoretycznie powinien odrzucić wszelkie problemy na bok i nareszcie wypocząć, ale to nie w jego stylu. Nie byłby sobą, gdyby przestał myśleć o tym co będzie jutro. Za rok. Za dziesięć lat. O tym czemu Lampka to zrobił.. O tym co się wyrabia na świecie.
Kiedy pozwalał płaszczu powiewać na wietrzę odwrócił głowę w stronę Skrzydlatego. Spojrzał na niego smutnym wzrokiem i dość nieśmiałym tonem odezwał się.
- Tak właściwie.. Kim jesteś? Opiekujesz się ptactwem?
Powrót do góry Go down
Gapa

avatar

Male
Liczba postów : 33
Data dołączenia : 13/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Sro 04 Gru 2013, 22:06

- I po ptakach – mruknął sam do siebie i zaśmiał się gorzko z tego ptasiego żartu.
Był pewien, że ten zatroskany anioł wszystko widział, zaś on dokładnie słyszał jego myśli. Nie było sensu ukrywania się, więc ponownie rozłożył zdradzieckie skrzydła, które niegdyś były powodem do dumy, zaś teraz pozostawały symbolem hańby, i zleciał na dół. Wylądował miękko na piaszczystym podłożu i dokładnie przyjrzał się młodziutkiego skrzydlatemu.
W porównaniu do niego, to było jeszcze dziecko! Co on by dał, by być tak młodym? Jednak jego „gość” wydawał się być przytłoczony wieloma problemami. Słyszał kolejne myśli i na chwilę aż przymknął oczy. Nienawidził tego uczucia, a w dodatku zawsze się zdradzał. Miał wrażenie, że narusza czyjąś prywatność bez zgody, a tak nie postępują Świetliści. Nie w jego wyobrażeniu.
- Tak, były ogniste, tak zajmuję się ptakami morskimi. I nie, nie było nikogo innego do tej roli – odpowiedział na pierwszą serię pytań, zapominając, że te były wypowiedziane jedynie w głowie.
Podszedł bliżej i położył nagle dłonie na ramionach przybysza.
- Witaj na Klifie Aniołów! Tylko dzisiaj mamy dla Ciebie specjalną, promocyjną ofertę! Kup trzy dowolne kamienie, zaś dwa wodorosty dostaniesz gratis! Spiesz się, oferta jest limitowana. Pim, bom! - powiedział nagle, a na jego ustach pojawił się nieco szalony uśmiech.
Grał, był sobą? Nie do końca wiedział, ale tak było wygodniej. Może młodzik się wystraszy i nie będzie nalegał na odpowiedź na pytanie, kim jest. Bo jak by to brzmiało: Nathanael, jestem serafinem. Zrodziłem się jako jeden z pierwszych aniołów, a teraz koczuję na ziemi i powoli szaleję bez Jasności, niczym Serafiel od jej nadmiaru. Przejebane.
- Martwisz się? Nie martw. Taki młody jesteś. Dopiero wszystkie krzywdy tego swiata przed Tobą - dodał pokrzepiająco i się odsunął.
Zaczął iść w kierunku morza i uciekać przed falami, które atakowały brzeg plaży.
Powrót do góry Go down
Ioriau
Mag
avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 25/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Sro 04 Gru 2013, 22:52

Ruszył za nim lekko zmieszany,zakłopotany. Przez chwilę myślał jakim cudem odpowiedział na jego pytania, których nawet nie wypowiedział.
- Cholera. Jak? Ah.. Tak, możesz zostawić moje myśli w spokoju?
Powoli zaczynał sądzić,że ma nierówno pod sufitem. Jego zachowanie co najmniej go dziwiło. Spojrzał na niego i starał się w sumie nie myśleć. Lepiej nie myśleć o nim źle, bo kto wie. Pewnie to wyczuje.
- Nie,dzięki.. Nie skorzystam.
Jego wzrok powędrował ku morzu. Obserwował fale wpływające na brzeg. I te dalsze, które falowały gdzieś na horyzoncie. Cieszył się z tego,że to właśnie nad wodą panuje. Piękny żywioł. Pozwala żyć tylu organizmom.. Daje dom rybom, picie niezliczenie wielu..
- Tak, jestem. Mam się nie martwić? Jak tak dalej będzie się działo to krzywdy tego świata nadejdą szybciej niż powinny.. - mruknął - Skoro one płonęły.. Jakim cudem zajmujesz się ptactwem? Czy takie skrzydła to nie znak kogoś z wyższego chóru?
Dziwiło go zachowanie nieznajomego. Zdecydowanie coś ukrywał. To łatwo można było wyczuć..
- Kto do cholery kazałby pilnować komuś takiemu ptactwa? Kto niskiej rangi czytałby w myślach?
To wszystko robiło się coraz bardziej chore. Czuł się dość niekomfortowo. Nie podobał mu się fakt,że ten poznał jego myśli. To zabawne, przeczytał już tyle ksiąg, ale chyba tylko w jednej była informacja o czytaniu myśli. Musiał przyznać,że jest to umiejętność wyjątkowa. Poznać czyjeś myśli w danej sytuacji? Podczas walki,negocjacji.. Zbawienie.
- Co Cię tu sprowadza?
Powrót do góry Go down
Gapa

avatar

Male
Liczba postów : 33
Data dołączenia : 13/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Sro 04 Gru 2013, 23:18

Dobrze wiedział, czemu nie zadawał się ze skrzydlatymi. Przy nich wracały wspomnienia. Zapatrzył się na swoje buty – stare, zużyte trampki, które wiernie mu służyły od wielu lat. Fale leniwie je zatapiały, a on czuł zimne dreszcze, które przechodziły po jego rozgrzanym ciele.
Głupia przeszłość, głupi aniołowie. Durny Lucyfer i jeszcze głupszy Samael. Jego przyjaciele, jego druhowie, jego bracia, zdrajcy, wrogowie… Wrócił do dnia, gdy po raz ostatni rozmawiali w ogrodzie w Siódmym Niebie. A mógł wtedy odciągnąć Lampkę. Przecież słyszał myśli rudowłosego serafina. Słyszał o rewolucji, o wykorzystaniu obecnego Pana Głębi. A jednak wtedy po prostu odsunął się. Stchórzył i bał się cokolwiek zrobić. Przecież im ufał…
Kim jesteś… Kim jesteś… KIM JESTEŚ? Ciągle słyszał to powtarzające się pytanie w głowie. Myśli spotkanego przypadkowo anioła zaczęły się mieszać z jego własnymi i przyprawiały o ból głowy. Usiadł nagle, mocno chowając głowę we własnych rękach. Co z tego, że właśnie fale moczyły go doszczętnie i tak ciągle chodził przemoczony. Wyschnie jak zawsze.
- Wydajesz się być mądry, nie muszę Ci raczej tłumaczyć hierarchii królestwa, choć o tej grupie aniołów faktycznie można zapomnieć wraz z odejściem Jasności – wszystkie Serafiny poszły z Panem, pozostał teoretycznie tylko jeden przy pustym tronie.
Podniósł umęczony wzrok na młodego, by po chwili położyć się na piasku i zrobić orzełka niczym w śniegu. Zaczął się przy tym śmiać. Nie chciał ukrywać tego, kim jest, więc po prostu mówił zdawkowe informacje.
- Ten świat i tak czeka zagłada. Prędzej, czy później – nie życzył źle Ziemi, ale nie czuł się z nią szczególnie związany, mimo tylu la spędzonej na niej. – A kukułka robi: ku ku, ku ku! – znów zaczął się śmiać.
Nagle spoważniał. Dalej słyszał jego myśli, nie nawiązywał jednak do nich. Tym razem nie popełni tego błędu.
- Jestem Gapa. I właśnie jestem w SPA. Chcesz się dołączyć? Jest super. Piasek, morze, słoneczko… – przedstawił się, wyciągając dłoń pokrytą piaskiem w kierunku mężczyzny nawet nie wstając.
Obłąkane nieco oczy błądziły po sylwetce maga nieprzerywanie.
Powrót do góry Go down
Ioriau
Mag
avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 25/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Sro 04 Gru 2013, 23:42

Uniósł lekko brwi i patrzył na niego ze zdziwionym wyrazem twarzy. Mniej więcej mówił " Powaliło? ". Przez chwilę zastanawiał się, czy z psychiką Gapy wszystko jest w porządku.
- Ioriau - uścisnął jego rękę - Sądziłem,że SPA wyglądają inaczej.
Spojrzał na niego i na piasek. Chwilę przerzucał tak swój wzrok. Był zdezorientowany. Ten Skrzydlaty go po prostu zadziwiał. Trudno było mu poznać,czy on po prostu żartuje, czy tylko taki jest. Ostatecznie zdjął z siebie płaszcz i odrzucił go gdzieś na bok. Opadł na piasek obok i chwilę leżał w bezruchu z zamkniętymi oczami.
- Skoro uważasz mnie za młodego.. Ile sam masz lat?
Nie wiedział zbytnio, czy to taktowne. Zdecydowanie za mało rozmawiał z innymi, ale go to ciekawiło. On sam ma wiek, a usłyszał,że jest młody.
Otworzył oczy i wbił wzrok w morze. Wyciągnął w jego kierunku rękę i lekko przymknął dłoń, ciągnąc z powrotem kończynę ku sobie. Fala nadciągała z większą siłą dzięki jego interwencji i podmyła całe podłoże znajdujące się pod nimi.
Spojrzał na Gapę i z lekkim uśmiechem na twarzy zlustrował go. Potem jego wzrok uciekł ponownie na kojący widok morza. Osobowość nieznajomego ciekawiła go. Dawno nie spotkał kogoś takiego jak on. Po prostu jego zachowania były dla niego nietypowe. Io raczej należy do osób spokojnych.
- Jakim cudem Serafin zajmuje się ptactwem morskim.. Jesteście tak wysoko w hierarchii...
Powrót do góry Go down
Gapa

avatar

Male
Liczba postów : 33
Data dołączenia : 13/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Czw 05 Gru 2013, 00:05

Morze, woda… To nie był jego żywioł. Tłamsił go, dobijał, a mimo to musiał się nauczyć z nim współistnieć. Nie było to ani proste, ani przyjemne zadanie, ale przez tysiąclecia doszedł do pewnej symbiozy z morzem, deszczem, śniegiem. On nie przeszkadzał, a woda… Robiła, co chciała. Sprawiedliwy układ, czyż nie?
Dlaczego ten cholerny anioł musiał tyle myśleć?! To było już męczące, a jednak nie podpowiedział, co należy zrobić, by go odciąć. Zrobiło się już ciemno i na niebie zaczęły się pojawiać pierwsze z gwiazd.
- A wiesz ile gwiazd jest na niebie? – zapytał nagle. Odpowiedź zapewne będzie brzmiała „nie wiem”. Taką sama mógł dać Gapa, gdy ktoś pytał się o jego wiek. –Wtedy nie było jeszcze czasu takiego, jakim znamy teraz – był naprawdę stary.
Gdy fala podmyła go całego, drgnął. Podwyższona temperatura ciała nie była teraz przyjemna, a jedynie wzmagała dreszcze. Nagle się zerwał na równe nogi, zaczął biegać po plaży. Wyglądał niczym duży, przemoczony gołąb, który nie za bardzo wie, co robi. Miotał się przez dłuższą chwilę. Padł na kolana i zaczął dłońmi wykopywać dół. Jego ruchy były chaotyczne. Pogrążył się na chwilę w szaleństwie. Gdy dziura była odpowiednio wielka, wsadził do niej głowę.
- Nie dostaniecie mnie! Nic wam nie powiem! Odejdź! Zostaw mnie! – Nathanael zaczął się grzebać żywcem, był to doprawdy niecodzienny widok.
Wystraszył się, choć nie wiedział czego. Przecież rozmawiał z drugim aniołem, chciał wrócić do Królestwa, a mimo to odcinał się od wszystkiego. Wystarczyły sekundy, by z całkiem rozsądnego skrzydlatego przeradzał się w wariata. Czuł w ustach, nosie, oczach piasek. Zaczął się dusić, więc wyciągnął głowę. W tym momencie wyglądał niczym siedem nieszczęść – w starych, podartych ubraniach, brudny od mokrego piachu. Nie wyglądał na serafina, to musiał być jakiś błąd, bądź ktoś zrobił mu niemiłego psikusa.
Młodsze pokolenie z pewnością o nim nie słyszało.
- Nie ma… Nie ma nas, nie ma mnie, nie ma – przez chwilę pustym wzrokiem wpatrywał się w bezkresne morze, by powrócić spojrzeniem na Ioriau i wyglądać całkiem normalnie. – Napijesz się herbaty? – zapytał jak gdyby nigdy nic.
Powrót do góry Go down
Ioriau
Mag
avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 25/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Pią 06 Gru 2013, 18:12

Spojrzał na niego z lekką zdumioną miną.
-  To jest odpowiedź, tak? Nie mam pojęcia.. – uśmiechnął się lekko i po chwili dodał – W takim razie musisz mieć sporo wieków za sobą.
Obserwował szalejącego serafina. Był zszokowany. Czuł się też trochę winny. W końcu zaczął tak szaleć, gdy podmyła go woda. Ta natomiast bez pomocy Io tak daleko by nie zaszła. Zastanawiał co zrobić. Przerwać mu to?
Zrobił kilka kroków do przodu i otworzył buzię, tak jakby chciał coś powiedzieć. Zawahał się i ostatecznie odezwał.
- Na pewno wszystko w porządku? Może zabrać Cię w jakieś bezpieczne miejsce?
Przyglądał się jak skrzydlaty wykopuje dół, ale nie miał pojęcia po co. Mocno się zdziwił, gdy ten się w nim znalazł i właściwie zabijał. Podszedł bliżej i chciał już go odkopywać, kiedy ku jego uldze wystawił głowę spod piasku. Stanął równo z nim, gdy ten obserwował morze.
- Am, nie dziękuje – uśmiechnął się. Nie widział już tego obłędu na jego twarzy, w oczach. – Dobrze się czujesz?
Trochę się niepokoił zachowaniem Gapy. Jednocześnie martwił się o niego i o siebie, nie wyglądał na osobę poczytalną. Zastanawiał się, co ten jeszcze zrobi. Zdecydowanie nie był przyzwyczajony do takich zachowań. Zazwyczaj czas spędzał sam. Jeśli już z kimś to były to osoby spokojne i opanowane. Jak on, dlatego zachowanie tej istoty go wręcz przerażało.
Wszedł po kostki do wody i cicho westchnął. Uwielbiał żywioł nad którym panował. Czasami spokojny i piękny a momentami zabójczy i porywisty. Z pewnością nieprzewidywalny. Wszedł jeszcze trochę głębiej do wody. Gdzieś po kolana. Serafin do reszty chyba oszalał. Tak, nie ma ich już wielu. Czy to z tego powodu? Jakby miał mało zmartwień.. Teraz będzie jeszcze myślał o przyczynie takiego zachowania.
- A zapowiadał się taki spokojny wieczór..
Powrót do góry Go down
Gapa

avatar

Male
Liczba postów : 33
Data dołączenia : 13/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Pią 06 Gru 2013, 18:35

W tej chwili serafin dokładnie wiedział, co też się dzieje. Pamiętał każdą minioną chwilę i zdawał sobie sprawę ze swojego dziwacznego zachowania. Teraz pozostawało pociągnąć mu to dalej. Może skrzydlaty wystraszy się go i odejdzie znów pozostawiając samego? Nie było mu potrzebne towarzystwo drugiej osoby, doskonale radził sobie sam. A przynajmniej dobrze to sobie wmawiał.
Na zadane pytania nie miał zamiaru odpowiadać. Nie chciał kłamać dzisiaj, a prawdy również nie wypadało mu wyrazić na głos. Zaczął powoli się zbliżać do mężczyzny. Rozłożył skrzydła i nim ten zdążył się odwrócić i spojrzeć, co się dzieje, Gapa już trzymał go pod pachami i zaczynał wzbijać się gwałtownie. Trzy pary ognistych skrzydeł uderzały głośno oraz z wysiłkiem o powietrze. Biło od nich nieprzyjemne dla maga ciepło. Mógł wyczuć, że temperatura ciała brązowowłosego również była wyższa, niż u przeciętnej osoby.
Znaleźli się wyżej, niż wysokość klifu i w tym momencie Gapa po prostu go puściła. Sam ognisty anioł również złożył skrzydła i z głośnym śmiechem zaczął spadać. Wyprzedził nawet Io i zanurzył się w zimnej wodzie z dala od wystających w dole kamieni. Gdy się wyłonił, szczękał zębami i dopiero teraz stwierdził, że nie był to najlepszy pomysł. Wzrokiem zaczął szukać swojego towarzysza.
- Świetlisty? Pierzku? Ioriau, gdzie jesteś? – wykrzyknął, a jego głos rozszedł się po tafli spokojnego w tym momencie morza.
Dopłynął do jednej ze skał i wdrapał się na nią, raniąc sobie przy okazji dłonie. Rozglądał się w ciemnościach za młodziutkim aniołem. Słońce zdążyło skryć się już dawno za horyzontem, więc tylko księżyc oświetlał wszystko swym marnym blaskiem.
- Ioriau?! – czyżby zaczął się o niego martwić?
Szalonym wzrokiem przeczesywał ciemność. Nie sądził, by skrzydlaty zginął, ale i tak się o niego poważnie zaczął martwić. Nie mógł rozłożyć skrzydeł, był zbyt przemoczony i zziębnięty. Nie wiedział, że jego gość włada żywiołem wody i nie musi się o niego aż ta troszczyć. Sam anioł również mógł po prostu wzbić się w powietrze i w ogóle nie mieć kontaktu z wodą.
Powrót do góry Go down
Ioriau
Mag
avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 25/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Sob 07 Gru 2013, 11:53

Io przez dłuższą chwilę nie mógł zrozumieć co się dzieje. Tak jak już myślał, że ten serafin jest niepoczytalny teraz jest tego pewien. Denerwowało go ciepło bijące od skrzydlatego. Czuł się niekomfortowo. Chociaż to było najmniejszym jego problemem. Kiedy go puścił Io nie był w stanie zareagować. Był w zbyt dużym szoku. Tuż przed zanurzeniem się w wodzie zdążył wziąć oddech. Spadł dalej od klifu niż się spodziewał. Był dobrym pływakiem, ale szok, który przeżył nie przyniósł niczego dobrego. Właściwie nie mógł złapać kolejnego oddechu, zanurzył się pod wodę i momentalnie morze zaczęło wyglądać jak rwąca rzeka. Woda w zawrotnej prędkości zmierzała w stronę klifu. Niosła skrzydlatego.
Mag po chwili pojawił się na wierzchu wody. Kierunek płynięcia morza zaniósł go prosto na jeden z dużych kamieni. Wspiął się na niego i położył. Chwilę kaszlał.
- Zwariowałeś?! – wykrzyknął do niego. Morze już ustało i przybrało swój spokojny nurt – Pomyślałeś o tym, że mogłem się roztrzaskać na skałach?! Utopić?!
Podniósł się do pozycji siedzącej i kilka razy machnął skrzydłami. Starał się je wysuszyć. Dalej spoglądał wściekły na Gapę.
- Oh, Twoje ogniste skrzydełka się zamoczyły. Jak przykro. – wysilił się na udawaną, smutną minę – I chyba też trochę ostygłeś, woda nie jest zbyt ciepła.. No tak, możesz sobie poczekać aż wyschną Ci skrzydła.
Io wskoczył do wody i po chwili znalazł się na górze klifu. Pojawił się tam za pośrednictwem wody. Zaraz po tym jak się w niej zanurzył wystrzelił duży słup wody, w którym oczywiście się znajdował. Zrobiło mu się trochę żal serafina, ale właściwie.. czemu? To nie on stworzył zagrożenie dla czyjegoś życia tylko ten cholerny Gapa.
Powrót do góry Go down
Gapa

avatar

Male
Liczba postów : 33
Data dołączenia : 13/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Sob 07 Gru 2013, 14:36

Szatyn trzymał się mocno skały. Powoli schnął i wlepiał czekoladowe oczy w ciemność. Serce zabiło mu szybciej z radości, gdy usłyszał głos młodzika. Czyli jednak nic mu się nie stało. Musiał być jakiś kawałek od niego, gdyż dokładnie słyszał wściekły głos anioła. Tylko dlaczego ten się tak pieklił? Wszystko skończyło się dobrze i nikomu nic się nie stało. W odpowiedzi na jego słowa Gapa głośno kichnęła.
Serafin otworzył skaleczoną dłoń i wytworzył małego motyla, który oświetlił jego sylwetkę. Posłał go dalej, by sprawdzić dokładną pozycję maga, lecz jego przyjaciel stworzony z płomieni zniknął, gdy zetknął się z większą falą uderzającą o stromy brzeg klifu. Nate usłyszał plusk, a po chwili ujrzał słup wody.
- Woda, woda… Życiodajna i śmiertelna. A on akurat musi być wodniakiem – zaczął mamrotać pod nosem trzęsąc się z zimna.
Przytulił się bardziej do skały i zamknął oczy. Popieprzyło go, gdy wpadł na ten szalony pomysł, ale nie potrafił zatrzymywać czasu, a tym bardziej go cofnąć. Pozostało więc zmierzenie się ze wszelkimi konsekwencjami. Mocniejszy podmuch wiatru wywołał dreszcze na bladej skórze.
Gapa patrzył w górę na sylwetkę anioła okoloną księżycową poświatą. Świetliści byli niesamowici. Choć nie widział go dokładnie, to miał wrażenie, że góruje nad nim niezwykła istota. Jej skrzydła rzucały zapewne wspaniały cień, dumna postawa mówiła o wartościach, które wyznają twory Pana. Piękny.
- Mam pokój z widokiem na morze. Niestety jednoosobowy – odezwał się zziębniętym głosem.
Powoli temperatura jego ciała wracała do normy, lecz o pełnej stabilizacji nie można było jeszcze mówić. Ioriau mógł odejść, zostawić go po prostu, lecz tego nie zrobił, co mocno zdziwiło Gapę. Czyżby go jeszcze nie odstraszył swoją postawą? Tym razem postać maga zaintrygowała go i pewnie gdyby był bliżej, to tym razem z premedytacją podsłuchałby jego myśli, a tak musiał się zmagać jedynie ze swoją podświadomością. Ta cisza doprowadzała go do szału, za bardzo przywykł do obecności innych istot w swojej głowie, choć to irytowało Nathanaela jeszcze bardziej.
- Pomożesz mi? – w tej chwili wyglądał naprawdę żałośnie, a prośba ta ledwo przeszła mu przez gardło.
Podarte ubrania, przemoczone włosy, skulona sylwetka. Prezentował sobą obraz siedmiu nieszczęść i zapewne gdyby mógł, to zapadłby się pod ziemię ze wstydu.
Powrót do góry Go down
Ioriau
Mag
avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 25/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Sob 07 Gru 2013, 18:16

Zrobiło mu się go jeszcze bardziej żal. Do tego ta prośba.. Spojrzał na niego i westchnął. Przez chwilę zastanawiał się czy do niego zlecieć, ale postanowił, że tak dobrze nie będzie.
- Nie miotaj się za bardzo. – uśmiechnął się – Wybacz, ale innym sposobem nie dam rady..
Wyciągnął w jego stronę obie dłonie. Przymknął oczy, działania na odległość wymagały o wiele więcej energii a i tak był już zmęczony. Woda niespokojnie się poruszyła i po chwili złapała Gapę w swoje sidła. Podążała w górę wręcz z niemożliwą prędkością. Wyrzuciła skrzydlatego na brzeg niezbyt delikatnie.
- Pomyśl czasami co robisz – wyciągnął w jego stronę rękę – To mogło gorzej się skończyć.
Odszedł trochę dalej od klifu. Był zmęczony korzystaniem z mocy. Był zmęczony nadmiarem wydarzeń. Nie spodziewał się tego, że w tak kuszącej skórze znajdzie się ktoś tak cholernie nienormalny. Może i lepiej, że tyle czasu studiował księgi.. Nie chciałby mieć więcej możliwości spotykania takich istot jak on.
- Zabawne.. Wrzuciłeś mnie akurat do tego czym władam. Jedynym problem jest fakt, że byłem w szoku. Gdybym nie potrafił panować na wodą najprawdopodobniej bym nie przeżył.
Było mu trochę za zimno. Najlepszym sposobem na pozbycie się tej chłodnej temperatury to pozbycie się przemoczonych ubrań. Ściągnął swoją koszulę i rzucił ją gdzieś na bok. Po chwili położył się na piasku, myśląc,że wyschnie. Błąd. Była noc a wiatr do ciepłych nie należał. Mimo wszystko powoli schnął.
- Też radzę Ci tak zrobić. Szczególnie,że to Ty tak źle znosisz zimno i wodę.
Powrót do góry Go down
Gapa

avatar

Male
Liczba postów : 33
Data dołączenia : 13/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Sob 07 Gru 2013, 20:20

Powiedzieć dzikiemu ptakowi, by nie odleciał. Właśnie tak poczuł się ognisty serafin, gdy istota władająca wodą kazała mu się za bardzo nie ruszać. W akcie paniki rozłożył aż skrzydła i syknął, gdy zimna toń przytuliła szczelnie. Stracił aż oddech, nie wiedział, co się dzieje do czasu, aż nie uderzył twardo o piaszczystą glebę. Z jego ust wylewała się woda, dźwignął się ciężko na kolana. Czuł się jak robak pożarty przez wielką rybę. Trzy pary skrzydeł ledwo się tliły, gdy luźno zwisały wokół jego sylwetki. Teraz naprawdę nie wyglądał ciekawie. Musiał jak najszybciej odzyskać trochę sił, a do tego był mu niezbędny albo ogień, albo Jasność. O drugim można od razu zapomnieć, więc pozostawała pierwsza z opcji.
Ta lodowata kąpiel otrzeźwiła go wyraźnie, gdyż nie robił głupot – do czasu. Nie chwycił dłoni maga, najwyraźniej ciągle mu nie ufał.
- Wiedziałem czym władasz, pomyślałeś o tym w pewnym momencie – wyjaśnił podrażnionym od słonej wody głosem. Mimo to ciągle jego słowa i barwa były przyjemna dla ucha. – Skrzydlatego nie tak łatwo zabić… Nie zapominaj o tym. Poza tym, władasz magią. Nigdy nie dawaj się zaskoczyć, bo to nie musiałem być ja, ale ktoś, kto źle by ci życzył – przecież nie chciał dawać mu lekcji.
Obrócił się na piasku, po czym z trudem wstał. Spojrzał na rozbierającego się anioła. Musiał przyznać, że Świetliści mieli również piękne ciała. Nic się nie zmieniło, odkąd ostatnio widział jakiegoś Pierzaka w całej swojej okazałości. Wiele rzeczy uległo degradacji w jego  niegdyś nienagannym zachowaniu. Kiedyś nawet by nie pomyślał, by spojrzeć w ten specyficzny sposób na drugą istotę, a w chwili obecnej było mu obojętne nawet, czy spoufala się z aniołem, czy może Głębianinem. Upadł naprawdę nisko i czasami w ogóle się nie zastanawiał, dlaczego Pan tego dnia nie wezwał go z powrotem do siebie. Po prostu nie zasłużył sobie na tai zaszczyt.
Nie krępował się, musiał jak najszybciej pozbyć się mokrych ciuchów. Zrzucił z siebie po kolei za duży, podarty, szary płaszcz, pod którym kryła się jedynie prosta koszulka z długim rękawem, która również na nim wisiała. Na szyi miał drobny, srebrny krzyżyk, którego pochodzenie nie było nikomu znane. Zaraz później na ziemi wylądowały zniszczone trampki oraz znoszone spodnie. Gdyby serafin był inaczej uczesany i ogolony, to wyglądałby godnie swojej rangi. Był niesamowicie piękną istotą, lecz zapuszczoną.
- Panie, daj mi swych sił… – powiedział cicho.
Na jego ciele zapłonęły ukryte pod skórą inkantacje. Skrzydła pokryły się żywym ogniem, a od całej postaci serafina uderzyło przyjemne ciepło. Przez chwilę wyglądał niczym najjaśniejszy punkt na Ziemi, jakby miał zamiar spłonąć żywcem, co poniekąd zgadzało się z prawdą. Skorzystał z jednej ze swych umiejętności, lecz powstrzymał jej proces nim ten na dobre się rozpoczął. Wszystkie mięśnie drżały mu ze zmęczenia, z kącika ust popłynęła stróżka krwi, ale przynajmniej nie marznął. Jakoś doczłapał się do maga i usiadł przy nim, by i ten szybciej wysechł. Robił za prywatny kaloryfer. Podkulił nogi, obejmując je rękoma i oparł na kolanach brodę. Bez słowa wpatrywał się w czerń na horyzoncie.
- Mogłeś odejść i mnie zostawić. Nie wiesz, że tak się postępuje właśnie z szaleńcami? – pouczył go niespodziewanie i uwalił na nim. – Teraz ty się nie motaj, bo cię poparzę – było to kłamstwem. Ogień choć faktycznie był ciepły, to krzywdy nie wyrządzał drugiemu aniołowi.
Ioriau mógł usłyszeć wręcz spokojne w tym momencie bicie serca Gapy, który w głębi nie mógł być złą istotą pragnącą krzywdy jakiejkolwiek osoby.

[Gapa przez niekompletne użycie mocy Samospalenia traci połowę życia i magii]
Powrót do góry Go down
Ioriau
Mag
avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 25/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Sob 07 Gru 2013, 21:04

Burknął coś, gdy ten wstał bez jego pomocy. Io nie przepada za odrzucaniem jego pomocy.
- Tak, z pewnością. Zapewne znasz mnie już całego z moich myśli – parsknął – Przebywałem w towarzystwie innego skrzydlatego.. Dziwisz się, że nie byłem aż tak czujny? Nie spodziewałem się, że pobratymiec mógłby próbować mnie zabić!
Obserwował zaciekawiony poczynania Gapy. Lekko ze zdziwienia otworzył buzię. Zastanawiał się, czy ten aby właśnie nie zakańcza swojego życia, ale całe szczęście się mylił.
- Ja tak nie postępuje. Poza tym.. Mogłeś tam zginąć. To nie w moim stylu – mruknął.
Zmarszczył czoło, kiedy serafin się na nim znalazł.
- Co on sobie do cholery wyobraża? Jestem szanowanym magiem!
Zaczął się wiercić. Nie odpowiadała mu ta sytuacja. Ograniczona możliwość ruchu zazwyczaj źle się kończy a już z pewnością wprawia Io w dyskomfort. Właśnie zaczął żałować. Mógł go wyrzucić na brzeg i po prostu odejść, ale nie. Musiał oczywiście zostać. Westchnął. Właściwie mógł go z siebie rzucić jednym prostym zaklęciem.
Bał się. Bał się podnieść ręce. Przecież nie mógł mieć pewności, że nic mu się nie stanie. Co prawda wątpi w to, by skrzydlaty mógł zabić innego skrzydlatego. Tylko, że ten to przecież szaleniec.
- Żartujesz sobie? Złaź ze mnie..
Jak ten marny serafin, który jest samotny i nawet nie odszedł z reszta mógł się na coś takiego porywać? Już grubo przesadził z zrzucaniem Ioriau z klifu. Tak, może i teraz przesadził mówiąc o sobie jak o kimś wielkim, ale zdecydowanie nie można go tak traktować.
- Co Ty tu robisz.. Nie powinieneś być w królestwie? Czy nie chcą po prostu kogoś tak cholernie chorego? - burknął.
Właściwie nie chciał tego mówić, ale był zły. Zazwyczaj stara się nie obrażać nikogo, ale niestety tak się stało. Zaraz znowu napłynęło na niego poczucie winy, które pewnie wyczuł. Zapewne bawi go to, co teraz dzieje się w głowie maga.
Powrót do góry Go down
Gapa

avatar

Male
Liczba postów : 33
Data dołączenia : 13/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Nie 08 Gru 2013, 09:20

Dla Gapy nowopoznany skrzydlaty mógł być nawet Papieżem, a postąpiłby równie lekkomyślnie. Ciało serafina było przyjemnie ciepłe, wszystko schło o wiele szybciej, a po plecach nie przechodziły ciarki. Sprawdzał się jako piecyk i zapewne tylko tyle miał na myśli. Myśli anioła zaczynały go przytłaczać. Już zbyt wiele się nasłuchał w życiu na swój temat, by teraz ten szczyl miał czelność go obrażać. Czasami Gapa potrafiła unieść się dumą, wypalić ognistym zaklęciem, podpiec delikwenta, lecz w tym momencie poczuł jak bardzo jest żałosny, jak bardzo przestał pasować do Królestwa.
Zszedł z Ioriau, gdy poczuł, że ten był w miarę suchy i nie groziło mu przeziębienie. Nie spodziewał się usłyszeć słowa „dziękuję”. Podszedł do swoich mokrych ubrań, nałożył tylko spodnie i płaszcz, schował ręce do kieszeni i smętnym krokiem ruszył przed siebie.
- Tak, pozbywają się wariatów – powiedział gorzko, gdy odchodził, usiadł nad przepaścią i z czułością spojrzał na śpiące w gniazdach ptaki.
W tych chwilach zaczynał doceniać te proste zwierzęta, które każdego dnia walczyły o przetrwanie. Przynajmniej one nie były fałszywe i nie raniły swoimi słowami.
- Idź już sobie. Szaleńcy muszą być sami. Nie wiesz o tym? – powiedział chłodno, gdy usłyszał, że młodzik jeszcze sobie nie poszedł.
Miał go już serdecznie dość i nawet wyrzuty sumienia maga nie były odpowiednią rekompensatą.
- Wcale się nie różnimy od ludzi. Wręcz przeciwnie. Potrafimy być bardziej perfidni, bo wydaje nam się, że jesteśmy lepsi – jego słowa były mocne, jak na istotę niebiańską.
Skrytykował tym całe Królestwo, za którym tak mocno tęsknił. Nie zdawał sobie w pełni sprawy, że na dobrą sprawę nie istniało już Niebo takie, jakim je pamiętał. Być może był jednym z ostatnich aniołów, które wierzyły w dobroć całego tego miejsca.
Powrót do góry Go down
Ioriau
Mag
avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 25/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Nie 08 Gru 2013, 10:56

-Nikogo nie powinno się w ten sposób pozbywać - mruknął i wstał.
Usiadł obok niego i lekko otulił się skrzydłami. Spojrzał w dół i westchnął. Teraz przyszedł czas na żałowanie wypowiedzianych słów.
- Nie. Różnimy się. Jesteśmy jeszcze gorsi. Nie odpowiadamy wyobrażeniom. Pewnie dawno nie było Cię w królestwie.. Wśród wielu z nas najważniejsza jest pycha i króluje egoizm. - smętnie uśmiechnął się do Gapy - Ta postawa w końcu nas zabije, ale nikt nie jest w stanie im wszystkim przemówić do rozumu.
Chwilę milczał. Wbił wzrok w horyzont i naszedł go nostalgiczny stan. Tęsknił za dawnym życiem. Wraz z mijającym czasem jest coraz gorzej. Przecież teraz dla wszystkich najważniejsza jest pozycja i przepych a nie dobro innych.. Ale przecież mieliśmy być inni. Ludzie inaczej sobie nas wyobrażali.
- Wiesz.. Myślę, że mimo Twojego – zatrzymał się i szukał słowa – dość zaskakującego zachowania przydałbyś się w Niebie. Za duża część z nas woli dbać o własny tyłek. Wybacz za moje słowa i myśli. Nie chciałem Cię urazić.
Tak, teraz nadszedł czas w którym Io będzie rozmyślał. Nad sensem istnienia Królestwa w którym nic już nie jest takie piękne. Kto by pomyślał, że nawet Skrzydlaty już będzie miał dość swoich braci. Czasami naprawdę cieszył się z tego, że niezbyt kontaktował się z innymi. Część z nich go przerażała, odpychała i obrzydzała. Wyprostował swoją dłoń i pojawiła się nad nią kulka wody. Zaczął ją rozszczepiać na mniejsze cząstki i z powrotem łączyć. Formował też różne kształty. Po prostu chciał znaleźć sobie jakieś relaksacyjne zajęcie.
Powrót do góry Go down
Gapa

avatar

Male
Liczba postów : 33
Data dołączenia : 13/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Nie 08 Gru 2013, 12:26

Gapa machała powoli nogami, niczym niesforny dzieciak. Wydawało się, że nie słuchał, lecz prawda była inna. Dokładnie przeanalizował każde ze słów anioła i gorzko się uśmiechnął. Zabawnie brzmiały tego typu słowa z ust takiego młodzika, który o wielu rzeczach wiedział zapewne z ksiąg, a te często były przekłamane. Za ich pomocą łatwo można było kierować myślami młodszych pokoleń. A przynajmniej tak zrobiłby właśnie Nate, gdyby to on miał kierować całym Królestwem po odejściu Jasności.
Dobrze wiedział, że Anioły są nieraz gorsze od Głębian. Demony przynajmniej nie kłamały. One bezpośrednio mówiły, że nie mają dobrych intencji.
- Ludzie to proste istoty – przyznał mu rację. – Ale co ty możesz wiedzieć o życiu, szczeniaku? – nie było to złośliwe stwierdzenie, wręcz pieszczotliwie wypowiedział ostatnie ze słów.
Drgnął, gdy Iouriau wspomniał o Królestwie i jego powrocie do tego miejsca. Spojrzał na maga niczym na prawdziwego wariata, jakby to on był normalny, a jasnowłosemu coś odbiło.
- Pewnie nawet nie wiesz, kim jestem, a mówisz o moim powrocie. A gdybym kłamał i był demonem? Nie ma już serafinów – powiedział z jakimś żalem, ale i wściekłością w głosie. Uniósł się i stanął nad przepaścią. Wystarczyło jedno przechylenie się, by spadł. – A kim ty jesteś dla Królestwa? Może też tylko zbędnym elementem, choć tego nie wiesz? Może to ciebie pozbędą się przy najbliższej okazji, gdy przestaniesz popierać chore poglądy – najwyraźniej wiedział więcej o sytuacji w Niebie, niż mogło się wcześniej wydawać.
Spojrzał z góry na Io i opadł znów bezsilnie na ziemię tuż obok niego. Spojrzał w gwiazdy.
- Wiesz coś o Serafielu? – chciał się z nim spotkać, musiał z nim pomówić, lecz zdawał sobie sprawę, że jest to marzenie bez pokrycia. Nigdy Skrzydlaci go nie wpuszczą do Sali Tronowej.
Powrót do góry Go down
Ioriau
Mag
avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 25/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Wto 10 Gru 2013, 17:37

- Żaden element dla królestwa nie powinien być teraz zbędny. Kto wie, ale może niedługo przyda się każdy. Nawet zwykłe ptactwo. Nie popieram ich już od pewnego czasu, ale nie obnoszę się z tym – mruknął i spojrzał w dół. Następnie na Gapę – Czy coś wiem? Mało, ale wiem, że oszalał. Stoi przy Tronie Pana i biadoli.
Kiedyś skrzydlaci byli jak woda. Potrafili niszczyć, byli silni, ale jednocześnie symbolizowali życie – dobroć. Teraz można ich porównać do ognia, no.. Może większość? Nie można zapanować nad ich chciwymi dążeniami – niszczycielską siłą. Właściwie to jest to trochę smutne. Spojrzał na Serafina. Wszyscy odeszli wraz z Jasnością. On jeden został. Jak on musi się czuć? Porzucony? Zdradzony? A może twierdzi, że to jego wina..
- Właściwie.. Czemu Jasność Cię ze sobą nie zabrała?
Zamachał kilka razy skrzydłami. Kula wody wciąż przybierała różne kształty. Io spojrzał na Gapę i zaczął „ rzeźbić” w wodzie. Przybrała ona jego kształt. Czasami jak nie miał co robić to właśnie formował z wody najróżniejsze rzeczy. Zabrał dłoń a wodna postać rozpadła się i krople wody zleciały w przepaść. Po chwili można było usłyszeć dźwięk upadku.
Wstał i spojrzał na niego. Lekko się uśmiechnął i wyciągnął ku niemu rękę. Chciał zakończyć te smętne tematy. W końcu miał odpocząć a nie zamartwiać się Królestwem.
- Chodź, przejdźmy się. – może tym razem chociaż pozwoli sobie pomóc wstać.. Mag naprawdę nie miał złych zamiarów. Uraził go głównie przez to, że przez chwilę zbytnio czuł niebezpieczeństwo. Można powiedzieć,że wręcz polubił tego wariata.
Powrót do góry Go down
Gapa

avatar

Male
Liczba postów : 33
Data dołączenia : 13/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Wto 10 Gru 2013, 20:41

Nathanael był wyrzutkiem, zapomnianym elementem, niechcianym ogniwem. Nie wiedział, że jego ukochane Niebo upada, że anioły przestały być dla siebie braćmi, że każdy szuka haka na drugą osobę i żrą się miedzy sobą o władzę, niczym wygłodniałe psy wałczące o kawał mięsa.
Serafin usłyszał te pytania w myślach maga. Jak się czuł? Czuł się porzucony, zapomniany, zdradzony, lecz w tym wszystkim widział swoją winę i był gotowy zrzucić pełną odpowiedzialność na swoje barki. Jasność była nieomylna wedle jego rozumowania. Nie wiedział, że Gabriel nie jest już Regentem, że wszystko poszło się dymać, lecz ciągle wierzył, że ktoś, kto sprawuje władzę tam na górze, przypomni sobie o nim i pozwoli mu zakończyć służbę. Jak bardzo się pomylił.
- Nie wiem – każdego wieczora zadawał sobie to pytanie.
Nie wiedział, w czym był gorszy od reszty serafinów. Nie potrafił pojąć, ze Pan mógłby się na niego aż tak pogniewać. Jego kara trwała już tak długo, zatracał się nawet w szaleństwie.
- Pewnie nie byłem godny – no tak, on był winny wszystkiemu, nawet nie chciał myśleć inaczej.
Wpatrywał się w międzyczasie w poczynania Ioriau, jak z wody powstaje jego sylwetka. Zafascynowany, niczym dziecko, wyciągnął dłoń w jej kierunku i wtedy też wszystko pękło jak mydlana bańka. Oczy anioła zrobiły się wielkie. Miał wrażenie jakby to on faktycznie rozpadł się na drobne krople. Złapał się aż za serce. Właśnie tak się czuł. Ta wodna rzeźba była idealną metaforą jego psychiki i całej osoby.
Przestraszony spojrzał na wyciągniętą w jego kierunku dłoń, a później na jej właściciela. Dość kiepsko zaczęła się ich znajomość, lecz Gapa wbrew pozorom nie był zbyt pamiętliwy. Uchwycił ją niepewnie i pozwolił sobie pomóc. Przeniósł wzrok w kierunku oczu młodego Skrzydlatego i przez chwilę się zapatrzył. Jego oczy miały kolor wzburzonego, brudnego morza, a mimo to kojarzyły mu się o wiele przyjemniej, niż zimna kipiel w dole.
- Gdzie chcesz iść? Tutaj nic nie ma prócz klifu, morza, brzegu… – to był właśnie jego dom. Znał to miejsce na wylot.
Gdy wstał dokładnie zlustrował postać młodzika, od dołu do góry nawet nie ukrywając, że przygląda się jego ciału.
- Ubierz się – polecił tylko.
Nie dodał niczego w rodzaju: bo będzie ci zimno, bo zmarzniesz, bo się przeziębisz. Myśli Gapy poleciały w innym kierunku. Ziemia go spaczyła.
Powrót do góry Go down
Ioriau
Mag
avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 25/11/2013

PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   Pon 24 Lut 2014, 19:01

- Gdziekolwiek.. Byle tutaj nie stać – spojrzał na klif i miejsce z którego został zrzucony – Możemy nawet iść wzdłuż linii brzegu.
Zarzucił na siebie koszulę i nie przejmował zapięciem jej. Obserwował jak ostatnie promienie słońca docierały na grunt po którym stąpali. Kiedy słońce już zaszło za horyzont odwrócił swoją głowę w stronę Gapy.
- Nie rozumiem. Jesteś serafinem, mimo wszystko wciąż nie rozumiem co tu robisz, to wszystko jest chore – mruknął – Chociaż właściwie nie powinno mnie to dziwić, jeśli spojrzeć na aktualny stan Nieba.
Dopiero teraz do jego głowy przyszło pewne pytanie. Właściwie, czemu miał się ubrać? Czuł delikatne ciepło bijące od serafina, więc zimno nie było problemem. Tak, w tym momencie bycie samotnikiem się ujawnia, zbyt mało wie o otaczającym go świecie. Z nad morza zaczął wiać chłodny, silny wiatr. Przeszły go dreszcze. Można powiedzieć, że zmartwił się losem tego dziwnego skrzydlatego. On wciąż wierzył, że Niebo wyglądało tak samo, kiedy on z niego wychodził. Ruszył powoli do przodu.
- Udało Ci się z tym pogodzić? - delikatnie się uśmiechnął - Wiesz, jesteś chyba ostatnim Serafinem, do tego nie masz wstępu do Nieba. Ja osobiście chyba jakoś bym to przeżył - mruknął, kiedy znów przypomniał sobie zachowanie tych wszystkich istot.
Szedł trochę bliżej niego. To naprawdę wielki plus, że od serafinów emanuje ciepło. Właściwie, to czemu on do cholery nie wrócił do swojego domu? Jest noc a Io chodzi po plaży z tym skrzydlatym, który najwidoczniej ma pewne problemy psychiczne. Spojrzał na księżyc, ten podobno wzmacnia wszelkie działania wody jak i magii z nią związanej. Sam nigdy nie miał pewności czy tak jest.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Klif Aniołów   

Powrót do góry Go down
 
Klif Aniołów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shadows of Heaven :: Ziemia :: Wybrzeże-
Skocz do:  
Partnerstwo
CzarnyDelfinYaoiGakuenWithoutTimeShihaiRPGMementeYaoiBlackButlerEmptinessShiNoKyoNohaneDirtyPawsSpectrofobiaVampireKnightAxisMundiFamiliaHogwartDreamWildHundeStFrancesaVirus2HetaliaUnderlandMagicLullabyMavericKikuNoHanaSoulAsylumDragonlandTraineeWildLandSupernaturalGleepbfDarwinTheMagicalWorldMysticTownSpectofobia