IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Douma

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Douma
Dowódca Harab Serapel
avatar

Male
Liczba postów : 18
Data dołączenia : 17/11/2013

PisanieTemat: Douma    Nie 17 Lis 2013, 18:38

U P A D L I




Kwon Ji Yong

Douma
"Anioł Milczenia i Śmiertelnej Ciszy"
"Książę Piekła"
"Cisza"


DANE OSOBOWE

Wiek:Wizualnie około 21-25 lat.

Ranga:Dowódca Harab Serapel.


Zamieszkuje:Głębia - Pandemonium.

Moce:
Iluzja - działając na podświadomość swojej 'ofiary', potrafi zmienić wygląd otoczenia, czy też osób znajdujących się w pobliżu. Jest to oczywiście tylko iluzja, jednak niemożliwe jest otrząśnięcie się z niej, póki Duma nie zechce jej przerwać. Takie iluzje są bardzo realistyczne. Zmysły ofiary zdają się wyczuwać to, co na prawdę nie istnieje. Na przykład, kiedy dotknie jakiegoś przedmiotu, który jest tylko iluzją, wydaje się, że jest on prawdziwy. Ofiara może również doświadczyć bólu będąc pogrążoną w mocy Dumy, jednak rany odniesione w iluzji nie są realne (o czym ofiara przekonuje się dopiero po uwolnieniu się z nich).

Umiejętności:
~ Wyśmienicie włada mieczem i doskonale posługuje się bronią palną. Strzelec wyborowy.
~ Zwiększone umiejętności kierowania zarówno większą grupą, jak i pojedynczymi osobami.
~ Uzdolniony wokalnie, muzycznie.
~ Wręcz nadnaturalna szybkość w połączeniu ze zręcznością daje mu możliwość bezszelestnego mknięcia przez wszelkie krainy. Wbrew pozorom, przydaje mu się to częściej, niż mogłoby się wydawać. (patrz - unika tłumów)
~ Wyczulona intuicja pozwala na odczytywanie różnych znaków dawanych przez inne osoby w różnych sytuacjach, wyczucie odpowiedniego kierunku, odpowiednie reagowanie na dane sytuacje.




CHARAKTERYSTYKA

Wewnętrzna:
Żeby choć w małej części nakreślić charakter Doumy, należałoby pewnie zacząć od cech, które nie zmieniły się w nim od czasu jego stworzenia. Po pierwsze, jeśli nie naszprycować go wysokoprocentowymi napojami lub używkami innego rodzaju, zdecydowanie nie należy do wylewnych osób. Swoje uczucia zawsze skrywał w sobie i wyciągnięcie ich z niego, jeśli wcześniej nie rozważał ich ukazania, niemal graniczy z cudem. Przez jego apatię często był uważany za osobę nieskorą do nawiązywania bliższych relacji czy współpracy. Od zawsze trzymał się na uboczu, choć wcale nie z powodu pogardy i braku zainteresowania otaczającymi go istotami. Jemu po prostu ciężko przystosować się do otoczenia. Zawsze było w nim coś 'innego', co po dziś dzień drażni sporą część osób, które mają z nim do czynienia. Zarzucana mu obłuda, wyrachowanie i perfidia to nic innego, jak umiejętność czystego, strategicznego myślenia, tak długo niedoceniona przez większość jego dotychczasowej egzystencji. W Królestwie uważany był, co prawda, za dziwaka, ale opanowanego, niewzruszonego, zobojętniałego. Nikomu bowiem nigdy nie pokazał swojej prawdziwej natury, póki nie został strącony. Nieliczne grono Skrzydlatych, którzy go tolerowali, gdy widzą go obecnie z pewnością niemo głowią się nad tym, 'co ten świat z nim zrobił'. Choć w rzeczywistości, z czym się dziś nie kryje, bywa roztargniony i rozchwiany emocjonalnie, nie należy negować jego lojalności. Jest oddany i wierny jak pies, a sam fakt, że bez rozkazu swojego Pana, Lucyfera, może i poszczeka, ale nie zaatakuje, wydaje się sprawiać mu ogromną satysfakcję. Jak się później okazało, lojalność wobec Niosącego Światło okazała się dużo silniejsza, niż ta wobec Jasności, ostatecznie czyniąc z niego nieprzynależącego nigdzie wyrzutka. Tutaj koniecznie trzeba zaznaczyć, że Cisza absolutnie nigdy nie chciał stracić skrzydeł, nigdy nie chciał upaść. Po dziś dzień ubolewa nad tym, co się stało, tęskni za swoimi skrzydłami, z których brutalnie go odarto, za Królestwem, do którego już nigdy nie będzie miał prawa wstępu, choć oficjalnie do tych uczuć, jak zresztą do pozostałych, wcale się nie przyzna. Ci, którzy choć trochę go znali i tak o nich wiedzą, nie muszą otrzymywać od niego żadnego potwierdzenia swoich domysłów. Bo przecież Duma swego czasu był przykładnym Archaniołem. Grzeczny, posłuszny Skrzydlaty, nikomu nie robiący krzywdy, nie widzący tego, czego widzieć nie powinien. Naiwna owieczka, która bez sprzeciwów pójdzie na rzeź, kiedy przyjdzie odpowiednia okazja...
Douma większość swojego życia w Królestwie spędzał na tym, co sprawiało mu największą przyjemność, czyli na zakradaniu się do wyższych Niebios, żeby poobserwować ukradkiem ówczesnego ulubieńca Jasności, Niosącego Światło, a przy odrobinie szczęścia, spędzić z nim trochę czasu bezpośrednio. Odkąd spotkał go zaszczyt poznania Lucyfera, tak wysokiego rangą, idealnego w każdym calu, biedny głupek zadurzył się w nim doszczętnie. Od tamtej pory, centrum jego wszechświata jest właśnie on. Lampka zajął miejsce Pana w sercu i umyśle Doumy, i nijak nie da się go stamtąd wyplenić. Bywa zaborczy, jeśli chodzi o Pana Piekieł, i choć nigdy dotkliwie tego nie ukazał i nie potwierdził, podobno bardzo to po nim widać.
Dość często lubi uciekać myślami od rzeczywistości, wówczas odzywa się jego niezdarność, gdy włączy się alarm samochodu, o którego maskę niechcący się rozbił, albo kiedy przygrzmoci głową w latarnię uliczną. Wtedy można by znów zadać sobie pytanie: na Mrok, czy ktoś taki na prawdę może być Dowódcą? Jego niepozorny wygląd i sposób bycia skrywa wybitnie wyszkolonego żołnierza, nawet jeśli Metatron żołnierzem go nie stworzył.
Obecnie wiele satysfakcji daje mu przebywanie wśród Synów Adamowych, bo pomimo, że jest to jednym z tematów wzgardy i przyśmiewek z jego osoby ze strony nieprzyziemnych, uwielbia ludzi i zwyczajne, ziemskie problemy ich żywota. Niejednokrotnie przyznał się przed samym sobą, że wolałby być zwykłym śmiertelnikiem i kompletnie nie mieć pojęcia o świecie niematerialnym, do którego chcąc nie chcąc należy.


Zewnętrzna:
Jego niepozorny wygląd kazałby przypuszczać, że Douma nie ma nic wspólnego z wojaczką. Mierzy niespełna 170 cm wzrostu, jest drobny i bardzo szczupły, że pasowałyby na niego ubrania z kobiecej rozmiarówki. Próżno szukać niedoskonałości na jego ciele, nie posiada on ani grama zbędnego tłuszczu, mięśnie są delikatnie zarysowane, a cerę ma gładką i delikatną, jak u niemowlęcia. No dobrze, może jest coś, co go szpeci - mianowicie dwie podłużne blizny na plecach w kształcie odwróconej litery V - pozostałość po kruczoczarnych skrzydłach, których pozbawiono go za to, co kazała czynić mu niegdyś Jasność. Jego sylwetkę zdobią liczne tatuaże. Choć naturalny kolor jego włosów, to czerń, ze względu na jego status społeczny na Ziemi, jak i własne upodobania, zmieniają kolory co chwilę i chyba miał już na głowie wszystkie barwy tęczy. Równie często zmienia fryzury, co nie jest niczym dziwnym w przypadku osób rozpoznawalnych. Jest posiadaczem ciemnobrązowych, niemal całkiem czarnych oczu, z których nie można odczytać żadnych emocji, jeśli on sam nie zechce ich ukazać. A wierzcie mi, że nie zechce, jeżeli nie jesteście Panem Otchłani. Jego twarz o dość delikatnych, azjatyckich rysach, zawsze nieodgadniona, rzadko kiedy przyjmuje inny wyraz, niż po prostu obojętności, ale tylko w świecie nieznanym Synom Adamowym. Na Ziemi wydaje się być wyjątkowo pozytywnym i przyjaznym... człowiekiem. Jeśli chodzi o jego ubiór - Douma potrafi przebierać się kilkanaście razy dziennie. W swoim domu na Ziemi, trzy duże pokoje służą za garderoby wypchane po brzegi ciuchami, które w większości sam projektuje. Nie sposób przewidzieć, w co ubierze się następnego dnia. Kiedy z jakichś przyczyn zmuszony jest powrócić na jakiś czas do Głębi, przyodziewa się czarne barwy wojskowego munduru i ciężkie desanty. Cokolwiek jednak by włożył, trzeba przyznać, że we wszystkim wyglądałby świetnie.



DODATKOWE

Broń:Choć głównie jego moc służy mu jako broń, w kieszeni nie brakuje też broni palnej. Poza Ziemią, ma przy sobie ognisty bicz i miecz z płomieni. Zawsze.

Orientacja:Żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek!

Krótka biografia: Stworzony przez Metatrona jako najzwyklejszy Archanioł, nigdy nie miał odegrać w swoim życiu jakiejś istotniejszej roli. Pogodził się z tym, nie starał się o żaden awans. Egzystował w niższych Niebiosach, czyniąc od czasu do czasu jedynie to, do czego nawiązywał otrzymany od Metatrona w chwili stworzenia, chyba tylko w przypływie jego roztargnienia, dar. Skoro o tym mowa, warto wspomnieć, że Douma nie zawsze był cichy. Słowo Symfonii, jego talent, służył do przepowiedni. Potrafił w większym lub mniejszym stopniu przewidywać przyszłość, ale nigdy nie dane mu było rozwinąć tego talentu w znacznym stopniu. Tak czy inaczej, o Doumie pamiętano zazwyczaj tylko wtedy, kiedy potrzebowano, jak nie trudno się domyślić, przepowiedni dotyczącej najbliższej przyszłości.
Cechujący się apatią i brakiem zainteresowania czymkolwiek, Douma w Królestwie nigdy nie obdarzył nikogo miłością czy nienawiścią. Coś takiego po prostu nie mogło mieć miejsca. A miało...
Jego dar pozwalał mu na przemieszczanie się do wyższych Niebios bez większych problemów i pozwalał na uniknięcie krzywych spojrzeń tych wyższych rangą, gdy mijali go na ulicach. Wszyscy wówczas myśleli, że Archanioł zmierza tylko wieszczyć jakiemuś Świetlistemu. I w większości przypadków tak właśnie było, do czasu, aż na jego drodze pojawił się ówczesny ulubieniec Jasności...
Niosący Światło, choć Duma nie wie do dziś, czy ten jest tego świadomy czy nie, kompletnie zawrócił Archaniołowi w głowie. Od tego czasu, cała jego słynna lojalność przelała się na dzisiejszego Pana Otchłani. Kiedy same obserwacje Serafina przestały go satysfakcjonować, postanowił zdziałać coś, by móc przebywać w wyższych Niebiosach częściej... w ten sposób zaciągnął się do armii Królestwa, choć oczywiście nie był to żaden ze słynnych i szanowanych oddziałów. Tak czy inaczej, został przeszkolony i wówczas dostrzeżono, że Duma posiada jeszcze jeden talent, oprócz Słowa Symfonii... Był doskonałym strategiem. Szybko zyskał kilka cennych, dodatkowych punktów w oczach tych wyżej postawionych. I został mianowany Aniołem Miecza.
Któregoś pamiętnego dnia w jednej ze swoich wizji zobaczył, że Lucyfer zamierza zdradzić Pana, a stało się to jeszcze zanim tamten zdecydował się to zrobić. Cisza nie chciał do tego dopuścić. Wiedział, że Lampka zostanie strącony, a przecież dla niego Królestwo bez Niosącego Światło nie miało prawa bytu. Nie mogąc otrząsnąć się z szoku po tym, co zobaczył, postanowił zadziałać natychmiast... to, że nie przemyślał kolejnych kroków, było pierwszym i ostatnim strategicznym błędem w jego dotychczasowym życiu...
Pomimo zasad, których sztywno się trzymał (nie wtrącać się, milczeć, nie wiedzieć nic,czego widzieć nie powinien), powiedział o wszystkim swoim skrzydlatym kumplom, jednak oni tylko machnęli ręką. Wyśmiali go. Nie wzięli jego przepowiedni na poważnie. Nie mogąc znaleźć wsparcia w kolegach 'po fachu', udał się prosto do samego Lucyfera. Kiedy błagania o porzucenie idei buntu nie przyniosły żadnych rezultatów, postanowił zdziałać coś szantażem. Jak się okazało, nie był to słuszny wybór... Douma powiedział o planach rebelii wszystkim Świetlistym. Ostatecznie, jego przepowiednia miała znaczący wpływ na rebelię w Królestwie Niebieskim, coraz więcej Skrzydlatych zaczęło szemrać, wobec czego, za rzekome niedorzeczne i bezpodstawne oskarżenia, ukarano Dumę pozbawiając go jego kruczoczarnych skrzydeł. To była ostatnia kropla, która przepełniła czarę goryczy. Odarty ze skrzydeł, w kałuży własnej krwi, sponiewierany, zbrukany i ukarany za to, że robił to, do czego powołał go Pan, zdecydował się przyłączyć do rebelii Lucyfera.
"Nigdy więcej się nie odezwę." - były to ostatnie słowa, jakie wypowiedział nim pozbawili go skrzydeł. I rzeczywiście, nie zrobił tego przez tysiąc lat. Jasność nadała Doumie jego nowe Imię - Cisza. Nie było to tylko mroczne przeciwieństwo tego, co wykonywał wcześniej, ale absolutne przeciwieństwo dźwięku i predestynacji. Upadek wpłynął na Doumę w sposób, w który nie wpłynął tak na żadnego innego upadłego anioła. Bezpowrotnie stracił on wówczas swoje Słowo Symfonii (można mniemać, że jego wyczulona intuicja to jedyne, co po nim pozostało), zyskując lub po prostu odkrywając za to zupełnie inną zdolność - iluzję. Ten dar jednak rozwinął do perfekcji.
Lucyferowi nie obce były pogłoski na temat umiejętności strategicznych Ciszy, wobec czego mianował go Dowódcą Harab Serapel, co po dziś dzień budzi niedowierzanie i niesmak, nawet jeśli przekonano się, że niezgorszy z niego żołnierz.
Kiedy swego czasu dla rozrywki odwiedzał Ziemię, poznał kilku Synów Adamowych i obdarzył ich czymś, co można nazwać braterską miłością. Podzielał ich muzyczne pasje, wobec czego zgodził się dołączyć do ich zespołu, gdzie oficjalnie został liderem. Od tego czasu, przebywa na Ziemi bardzo często, ale nie spieszy mu się wcale z powrotem do Otchłani z powodu czystej zazdrości o nieoficjalnego doradcę Pana Otchłani.
Obecnie prowadzi satysfakcjonujące go życie na Ziemi. Korzysta z tej chwilowej rozrywki, z drażniącą go świadomością, że do końca krótkiego życia swoich ludzkich braci, będzie musiał ich okłamywać. Że będzie musiał mamić wszystkich wokół iluzją, że starzeje się razem z nimi, a potem patrzeć, jak każdy z nich, po kolei, umiera. Przywiązał się do nich znacznie bardziej, niż wypadałoby demonowi. Tak czy inaczej, Douma przedstawia się na Ziemi jako Kwon Ji Yong, znany jest na całym świecie jako G-Dragon i jest jednym z najlepiej zarabiających osób na Pańskiej Planecie.


Mocne strony:
~ Niepozorny wygląd pozwala mu często zmylić wroga. A ile się mówi, żeby nie nie doceniać przeciwnika...
~ Doskonały strateg.
~ Cierpliwość.
~ Umiejętność niemal perfekcyjnego maskowania swoich uczuć.


Słabości:
~ Brak podzielnej uwagi - to chyba najgorsza z jego słabostek. Kiedy zatraci się w swoich myślach, łatwo go zaskoczyć.
~ Aspołeczność.
~ Czasem bywa wyjątkowo niezdarny. Potrafi potknąć się o własne nogi, czy zostać potrąconym przez zaparkowany samochód.
~ Ma słabość do Synów Adamowych. Zbyt łatwo się do nich przywiązuje.


Ciekawostki:
~ Odkąd został strącony z Niebios, nie odezwał się ani słowem przez tysiąc lat.
~ Pali. Nałogowo. Jego ubrania są doszczętnie przesiąknięte dymem tytoniowym.
~ Choć w Głębii jest poważny i bezwzględny, na Ziemi staje się zupełnie inną osobą.
~ Dowódca armii Głębiańskich.
~ Według Zoharu ma on pod sobą "dziesiątki tysięcy aniołów zniszczenia", a także jest "wodzem demonów gehenny (tj. piekła); towarzyszy mu orszak dwunastu tysięcy miriadów złych duchów, a wszystkie zajmują się karaniem grzeszników".
~ Ludzie mówią o Dumie jako "tysiącookim aniele śmierci, uzbrojonym w ognisty bicz i miecz z płomieni".
~ Na Ziemi jest znany jako Kwon Ji Yong o pseudonimie scenicznym G-Dragon. Jest tam jednym z najlepiej zarabiających osób.~ Oprócz pracy w zespole, na Ziemi jest też tekściarzem, producentem muzycznym, tancerzem, modelem i projektantem.


Ostatnio zmieniony przez Douma dnia Pon 03 Mar 2014, 18:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
https://twitter.com/chibinunu
Zhora
Damnatus Legio
avatar

Male
Liczba postów : 51
Data dołączenia : 13/11/2013
Skąd : ~

PisanieTemat: Re: Douma    Nie 17 Lis 2013, 19:18

Oficjalnie i nieoficjalnie twoja karta postaci została zaakceptowana. Pamiętaj jednakże, że z powodu wysokiej rangi jesteś na celowniku. No i wraz z innymi administratorami życzymy ci miłej gry i tego abyś został z nami jak najdłużej.


Prywatnie gratuluję za dobrze wybrany wygląd ku frustracji Moda
Powrót do góry Go down
http://shadowsofheaven.forumpolish.com
 
Douma
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shadows of Heaven :: Postacie :: Karty Postaci-
Skocz do:  
Partnerstwo
CzarnyDelfinYaoiGakuenWithoutTimeShihaiRPGMementeYaoiBlackButlerEmptinessShiNoKyoNohaneDirtyPawsSpectrofobiaVampireKnightAxisMundiFamiliaHogwartDreamWildHundeStFrancesaVirus2HetaliaUnderlandMagicLullabyMavericKikuNoHanaSoulAsylumDragonlandTraineeWildLandSupernaturalGleepbfDarwinTheMagicalWorldMysticTownSpectofobia