IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Parter

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Asmodeusz
Arcydemon
avatar

Male
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 16/11/2013

PisanieTemat: Parter    Wto 26 Lis 2013, 12:54

Na parterze znajduje się główne pomieszczenie, do którego ma wstęp każdy bez względu na rasę. Nie jest naładowane magią, w przeciwieństwie do pomieszczeń na pietrze, ale znajduje się tu sporo magicznych przedmiotów.
Antykwariat, i nie trzeba być geniuszem, żeby się tego domyślić, pełen jest baaardzo starych i - dla niektórych - baaardzo cennych przedmiotów. Nie wolno ich sobie ot tak dotykać, choć nie wszystkie znajdują się za szklaną szybą.
Można doszukać się tu staroci ze wszystkich stron świata, ale przeważają tu antyki egipskie. Wszystkie te rzeczy mają dla Asmodeusza wartość wielce sentymentalną i nie zamierza ich sprzedawać, ale o tym nikt nie musi wiedzieć.
Gdy w końcu przedrzesz się przez szafy, półki i stoliki pełne antyków, nawdychasz się kurzu i zwalczysz odruch kichania, dostrzeżesz ladę za którą przeważnie siedzi właściciel tegoż wspaniałego miejsca. Gdzieś tam, wśród rzeczy zapełniających ladę znajduje się mała trumna ze zmumifikowanym kotem wewnątrz.


---------------------------



Zazwyczaj o tej porze antykwariat był otwarty. Jednak tym razem karteczka na drzwiach informowała potencjalnych kupców, iż nie dostaną się do środka. Nikt więc nie próbował ciągnąć za klamkę ,choć drzwi nie były zamknięte, a właściciel siedział za ladą. Właściwie, wpółleżał... Od dłuższego czasu tkwił w tej pozycji, z policzkiem opartym na ladzie, przetaczając z ręki prawej do lewej małą, trupią główkę. Nie miał pojęcia, ile czasu już minęło, ale nie obchodziło go to. Miał przed sobą wieczność i w tej chwili nie przeszkadzałoby mu spędzić ten czas w tym miejscu. Widmokot, którego żaden z ludzi nie byłby w stanie dostrzec, położył się na jego barkach, niby imitując szal. Jego ogon gibał się leniwie na boki, a oczy śledziły tocząca się trupią główkę. Ciszę przerywało tylko tykanie starego zegara gdzieś na drugim końcu pomieszczenia i ledwie przedzierające się przez ściany dźwięki miejskiego zgiełku, przypominające, że na zewnątrz tętni życie, nawet jeśli wydawało się, że tu, w antykwariacie czas dla niektórych się zatrzymał.
Modo wybył z Głębi kilka lat temu, bo miał dość Lucyfera, obowiązków dotyczących władzy. Oganiania całego syfu. Ale teraz, z dnia na dzień coraz bardziej odczuwał, że czegoś mu brakuje. Nie tyle samej władzy, jak tylko osoby Niosącego Światło. Być może lubił go nieco bardziej, niż powinien, ale nie chciał tego przyznać nawet przed samym sobą. Gdzieś tam wewnątrz jego umysłu, szyderczy głosik drwił, że właśnie tak jest, ale Aszema starał się go ignorować. Teraz, kiedy leżał bezczynnie na dolnym piętrze swojego antykwariatu, dochodził do wniosku, że może najwyższy czas odwiedzić Głębię i chociaż sprawdzić, jak funkcjonują jego kasyna i burdele. Choć wiedział, że i tak poniosłoby go do Pandemonium...
Zignorował zrzędzenie Nefera, by przestał się dąsać i rzucił mu główkę. Toczył ją dalej po biurku, aż w końcu przestał, trzymając ją jedynie w prawej dłoni. Mijały kolejne minuty i nic nie wskazywało na to, żeby Asmodeusz miał się chociaż poruszyć. Nie zadał sobie nawet trudu, by za pomocą magii zmienić kolor swoich seledynowych włosów i fiołkowych tęczówek, czy ukryć przed śmiertelnikami skórzaste, nietoperzowate skrzydła.

_________________
"I found that when you have fun in whatever you’re doing, life is just better."




Powrót do góry Go down
Zhora
Damnatus Legio
avatar

Male
Liczba postów : 51
Data dołączenia : 13/11/2013
Skąd : ~

PisanieTemat: Re: Parter    Wto 26 Lis 2013, 17:38

Oddzielili cie, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
Raźnie nuciła sobie w głowie jego Siedmiogłowa Bestia, Fałszywy Mesjasz, a także odwieczna towarzyszka. Kpiną i ironią jest, że syn ze związku anioła i kobiety (albo odwrotnie, tego mężczyzna nigdy się nie dowiedział, ale załóżmy, że jest właśnie tak) najprawdopodobniej nosi w sobie cząstkę zła. Nie demona, ale psychika Zośki tak odbierała wewnętrzne głosy w głowie. Kto wie, może to i prawda.

Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
Mimowolnie mężczyzna wygiął wargi w lekkim, kpiącym uśmieszku, gdy ujrzał przed sobą dwie doskonale znane sobie sylwetki. Mogliby się ode mnie odczepić, nie uważasz?

I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pekło?

Bardzo mi w tym momencie pomagasz, Bestio. Z delikatnym westchnieniem Zhora pstryknął sobie palcami przed oczami, jakby chcąc w ten sposób przywrócić samego siebie do rzeczywistości. Parę metrów przed dwójką Upadłych, typowych Banitów uskoczył w jakiś zaułek, zaraz po tym ruszając szybkim biegiem. Nie chciał dzisiaj walczyć, nie czuł się na siłach i przede wszystkim nie miał na to ochoty. Dlatego też nie oglądał się za siebie, nie chcąc tracić tempa i rytmu, jednak już po chwili znalazł się w pobliżu Antykwariatu. Najwyraźniej biegł dłużej, niż myślał, a zawsze chciał zajrzeć do owego miejsca... cóż, lubił antyki, lubił czuć zapach historii w powietrzu... z resztą nie tylko on. Bestia też. Poza tym, Upadli byli kawałek za nim i nie powinni się domyślić, że tu wszedł. Ale...
Masz pecha, skarbie. Zamknięte.
Rus syknął pod nosem jakieś przekleństwo, widząc karteczkę, ale nie zdążył zahamować i z impetem wpadł na drzwi, naciskając jednocześnie klamkę. Łup! Głośny huk mógł spokojnie obwieścić właścicielowi, że ktoś zjawił się w jego sklepie, a Zhora tymczasem maksymalnie zszokowany leżał na podłodze. Plus jest taki, że Upadli teraz na pewno nie mogli go zobaczyć, poza tym wątpliwe, by pojawili się tutaj.
Powrót do góry Go down
http://shadowsofheaven.forumpolish.com
Asmodeusz
Arcydemon
avatar

Male
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 16/11/2013

PisanieTemat: Re: Parter    Wto 26 Lis 2013, 18:12

Zgniły Chłopiec nie spodziewał się żadnych gości ani klientów, nie bez powodu wywiesił kartkę na drzwiach. Mimo tego, ani drgnął, kiedy ktoś z hukiem wparował w jego Ziemskie włości. Poczekał kilka sekund, aż drzwi za potencjalnym włamywaczem zatrzasną się, a potem dłoń, w której trzymał trupią główkę, drgnęła lekko i nieznacznie. Być może dopiero teraz dotarło do niego, że ktoś jest w środku, choć wzrok dalej skupiony był na jednej z zakurzonych półek.
- Zamknięte. - rzucił od niechcenia, tonem dziwnie przywodzącym na myśl syk rozeźlonego i gotowego do ataku węża. Zawtórował mu Nefer, który wydał z siebie coś na pograniczu miauknięcia a warczenia, po czym czmychnął pod jedną z szaf. Z ciemności można było dostrzec tylko jego świecące ślepia.
Modo odruchowo zaczął narzucać na siebie czar zmieniający kolor włosów, zdążyły one już przybrać czarną barwę, ale przeczuł, że nie jest to potrzebne. Facet, który wtargnął do antykwariatu nie był Synem Adamowym, przynajmniej nie do końca. Nawet, gdyby ukrył skrzydła i niecodzienny kolor tęczówek, nieznajomy i tak wyczułby jego demoniczną aurę, która zresztą była dość silna nawet jak na przedstawiciela swojej rasy. W końcu podniósł głowę na tyle, by opierać się o ladę tylko podbródkiem, i zaszczycił hybrydę ostrym, natarczywym spojrzeniem fiołkowych ślepi.
- W czym mogę służyć, Nephilim? - posłał mu firmowy uśmieszek swojego ojca, ale nie ruszył się z miejsca. Nie miał chęci na nic. Zmierzył gościa wzrokiem z dołu do góry, patrząc z politowaniem, jak ten wyleguje się na jego podłodze. Może nie będzie musiał używać żadnych czarów, by czyścić podłoge w tym tygodniu...

_________________
"I found that when you have fun in whatever you’re doing, life is just better."




Powrót do góry Go down
Zhora
Damnatus Legio
avatar

Male
Liczba postów : 51
Data dołączenia : 13/11/2013
Skąd : ~

PisanieTemat: Re: Parter    Wto 26 Lis 2013, 18:53

Ładny jest.
I co z tego?
Zaciągnij go do łóżka.
Bestio, ile razy ci tłumaczyłem, że nie można każdego ładnego przykuć kajdankami do swojego łóżka.
Zasady są nudne, ładny miałby wyraz twarzy w momencie...
MILCZ!
Dobrze, dobrze... strasznie drażliwy jesteś ostatnio.
Dziwisz mi się?

Cała rozmowa była prowadzona w trakcie, gdy Zhora uważnie taksował wzrokiem Arcydemona. Skądś go kojarzył, ale jeszcze nie do końca był pewien skąd. Być może zobaczył go w jakiś wspomnieniach pewnej osoby albo słyszał o nim albo... nie, dzisiaj nic nie wymyśli. Nie rozpoznałby nawet własnych znajomych; za bardzo był dzisiaj padnięty, no ale co poradzić. Ponownie zaczęły się napady bezsenności i tym podobne cholerstwa, dodajmy do tego fakt, że ostatnio coś się zaczęło dziać, zaczęły chodzić jakieś ploty i podejrzenia, przez co namnożyło mu się nieco roboty jako informatorowi. Co prawda, zarobki całkiem całkiem, ale wolał ograniczać używanie swojej mocy do minimum. Myśl Zhora, wiesz kto to jest. No dawaj. Skrzywił się delikatnie i jedynie potrząsnął głową, chcąc odgonić niechciane myśli. Skoro Bestia stwierdziła, że wie, kto to jest... na pewno wie, ale naprawdę sobie teraz tego nie przypomni... a może jednak przypomni. Tak czy owak odchrząknął cicho i ładnym, płynnym ruchem poderwał się do góry i otrzepał z kurzu, by teraz już śmiało, bez pardonu uważnym, intensywnym spojrzeniem przejechać po całej sylwetce mężczyzny.
- Wpadka -wymruczał cicho, z lekką chrypą, po czym zmarszczył lekko brwi - oż ty cholero.
Ostatnie zdanie powiedział z nutą niezadowolenia, ale bardzo cicho, najwyraźniej sam do siebie. Bestia, wytwór jego chorej, spaczonej psychiki (albo może jednak prawdziwy stwór, czort wie) często mieszała mu w głowie, sprawiała, że mimowolnie robił to, na co wewnętrznie, głęboko w sobie miał ochotę. Czyli jednak można się skłaniać ku opinii, że to jednak wytwór jego umysłu, to coś, co ma w sobie każdy (cząstkę, która kusi do złego) tylko w zwiększonym stopniu. Albo jednak Demon. Czy też Demony. Zhora jakoś nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiał.
- Po prostu biegłem i nie zdążyłem zahamować -wyjaśnił - jesteś...
Urwał na chwilę, przekrzywiając w dziwny sposób głowę. A s m o d e u s z.  Asmodeusz. Zgniły Chłopiec. Arcydemon. Najwierniejszy doradca Lucyfera. Tu Cię mam.
Brawo Zhora, bo oczywiście Asmodeusza nikt nie zna. Co ci tyle ostatnio zajmuje myślenie? Przecież nie dość że nie raz o nim słyszałeś, to we wspomnieniach ci się jeszcze przewinął paręnaście razy.
Spadaj, Bestio.
Oczywiście, że nie znał historii Asmodeusza, w końcu go nie dotknął, a poza tym, widziałby pewnie tylko jej część... a to, czy byłoby to tysiąc lat, dwieście czy sto, to już inna sprawa. W wypadku nieśmiertelnych lata i ostatnie wydarzenia liczyło się nieco inaczej. Tak czy owak, sama persona Głębianina była mu znana w pewnym stopniu, bo pan Mod był znany w swoich kręgach. Krążyły plotki, że jest na Ziemi, ale jakoś nigdy głębiej się temu Rus nie przyjrzał.
- Asmodeusz - dokończył po pewnym czasie.
Powrót do góry Go down
http://shadowsofheaven.forumpolish.com
Asmodeusz
Arcydemon
avatar

Male
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 16/11/2013

PisanieTemat: Re: Parter    Wto 26 Lis 2013, 19:27

Demon przyglądał się hybrydzie cały ten czas, wcale nie mrugając. Jego uśmiech tylko poszerzył się ledwo zauważalnie, gdy facet podniósł się z podłogi. Co tam mamrotał? Wyglądało, jakby mówił do siebie. Asmodeusz był skłonny uwierzyć że ten tu osobnik nie miał zamiaru kraść jego cennych pamiątek. Niemniej jednak wzrosły podejrzenia, czy hybrydę ktoś tutaj nie nasłał, ażeby narobił mu szkód. W końcu nie brakowało mu wrogów. Przez myśl nawet przewinęła się opcja, że przysłał go Lampka by uprosił prawą rękę Imperatora Otchłani, by powrócił na stanowisko. Szybko przyłapał się na tym, że jednak w tej myśli była jakaś mała iskierka nadziei, którą trzeba było natychmiast zgasić. Nie. Ten koleś nie mógł mieć z Lampką wiele wspólnego. A gdyby Lucek faktycznie chciał Asmodeusza z powrotem, przysłałby kogoś innego.
Arcydemon wyprostował się w końcu, wyciągnął wygodnie w fotelu, i gdy towarzysz wypowiedział jego imię, powoli, z bardzo ironicznym wyrazem twarzy, klasnął w dłonie trzy razy.
- Brawo. Dla ciebie "Pan" Asmodeusz.- powiedział siląc się na entuzjazm. Modo może i wyglądał na młodszego od pół-anioła, ale obaj wiedzieli, że jest grubo starszy. Nie był zaskoczony, że Nefilim wiedział, kim jest. Jakby nie patrzeć, był wpływową osobistością tam, w Otchłani, nie raz sprawował władzę za Lucyfera i był znany z surowych, bezwzględnych i bezlitosnych rozkazów wydawanych wojsku. Zresztą, chyba nie ma istoty w świecie nieprzyziemnych, która nie słyszałaby o jego kasynach i burdelach. Pewnie wielu zdziwiłoby się widząc Aszemę za biurkiem antykwariatu.
- Za to ciebie raczej nikt nie zna - prychnął, wstając z fotela i bezszelestnie, pewnym krokiem podszedł do drzwi, przekręcił kluczyk i schował go do kieszeni, po czym stanął na przeciwko hybrydy, jakieś pół metra od niego, i choć musiał zadrzeć głowę do góry, by spojrzeć mu w oczy, jego wzrok i tak był cięty i chłodny, jak prawdopodobnie u każdego Mrocznego.
- Więc gdzie ci było tak śpieszno? - zagadał bez zbędnego zainteresowania, wciąż nie odrywając wzroku od swojego gościa. Nie zamierzał go wypuścić, póki nie pozbędzie się co do niego podejrzeń. Tak sobie wmawiał, że o to chodzi, ale ot osobnik miał być dla niego rozrywką, po części też odskocznią od planów powrotu do Głębi.

_________________
"I found that when you have fun in whatever you’re doing, life is just better."




Powrót do góry Go down
Zhora
Damnatus Legio
avatar

Male
Liczba postów : 51
Data dołączenia : 13/11/2013
Skąd : ~

PisanieTemat: Re: Parter    Wto 26 Lis 2013, 20:30

Naucz go może nieco pokory, Zhora?
Bestio, bądźmy poważni, gdzie mi tam do niego...
A dużo. Zwiąże się rączki. Zwiąże się nóżki, zaknebluje buzię i ta dam.
Przypominam, że wpierw musiałbym go dotknąć.
No też racja. To już nieco gorszy pomysł.
No właśnie. Ale i tak możemy nieco go podręczyć.
Dlatego Ciebie kocham.
Ech...


Pozwolił sobie na lekko kpiący uśmieszek, słysząc słowa Asmodeusza, a także jego gest. Był hybrydą, impulsywną, ale przyzwyczajoną do pewnych specyficznych pokazów, że ktoś uważa się za mistrza cynizmu i ironii.
- Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo przestają się bawić. To samo można by powiedzieć, o Demonach, czyż nie, panie Asmodeuszu? - rzucił w pełni swobodnym tonem, jakby przed chwilę nie leżał na podłodze.
Zhora miał zbyt dużo własnych problemów i zbyt dużo Skrzydlatych, a także Głębian niższej rangi "na głowie" czy też raczej "w głowie". Bo koniec końców, wyższe rangą Anioły i Demony rzadko pojawiały się na Ziemi... poza tym, Rus unikał jak mógł spotykania z takowymi personami. No ale najwyraźniej tym razem spadł z deszczu pod rynnę.
- I o to chodzi skarbie, po cholerę mi rozgłos - uśmiechnął się urokliwie - nie potrzebuję, by się mną zachwycano i rozpoznawano zawsze i wszędzie.
Co prawda nie podobało mu się, że Mod podszedł nieco za blisko, jednak nie zamierzał się cofać. Ba, w kącikach warg cały czas czaił się też kpiący uśmieszek, a w oczach figlarny błysk. Zmęczenie przed chwilą brało nad nim górę, a teraz powoli zamierzał się rozkręcać.
- Och, po prostu natrafiłem na dwójkę osób, z którymi dość mocno różnię się poglądami w pewnych sprawach- orientacja, plus fakt, że Zhora napsuł im krwi, ujawniając pewnej personie sporo ich tajemnic, przez co pewien plan im nie wyszedł.
No bądźmy szczerzy, raz podpadli kiedyś Zośce, więc postanowił się zemścić. Ale dokładniej nie będziemy tego przybliżać. Tak czy siak...
Pobawimy się, Zhora?
Pobawimy.
Powrót do góry Go down
http://shadowsofheaven.forumpolish.com
Asmodeusz
Arcydemon
avatar

Male
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 16/11/2013

PisanieTemat: Re: Parter    Wto 26 Lis 2013, 21:12

Asmodeusz uważnie przysłuchiwał się wypowiedziom swojego towarzysza, bardziej skupiając się na jego akcencie, niż sensie słów. Zdawało mu się, czy hybryda pochodził z okolic Rosji? Modo sympatyzował tych ludzi. Ziemskie kobiety zawsze przyciągały jego uwagę i respekt, ale jakoś tylko Rosyjscy mężczyźni mieli jakiekolwiek szanse uzyskać przyjazne względy u Aszemy. Kiedy gość przestał mówić, demon musiał przyznać racje jego słowom i choć się nie odezwał, skwitkował to jedynie cichym, bezsilnym westchnięciem. Zgniły Chłopiec dobrze się bawił przez pierwsze lata, gdy opuścił Głębię, ale z każdym kolejnym miesiącem zdawał sobie sprawę, że jednak weselej mu było przy boku Lucka. Bo w końcu nabijanie na płoty głów podwładnych z okolic Przedpiekla niejako go wtedy bawiło. Po krwawych rzeziach zawsze nakłonił Pana Otchłani do wyścigów smoków, a i też sama jego obecność, co prawda na dłuższa metę Moda męczyła, ale przede wszystkim było mu przy nim całkiem dobrze. A odkąd odszedł i zostawił wszelkie problemy na głowie przyjaciela, po tym jak ten upraszał, aby wrócił, duma jakoś nie pozwalała mu tak po prostu pójść do Pandemonium i znów być przy jego boku.
Zuchwałość hybrydy spodobała się Modowi, choć po części też go drażniła. W innych okolicznościach pewnie nie byłby tak pobłażliwy, ale nie dało się ukryć, że potrzebował rozrywki. I towarzystwa.
- A ja wręcz przeciwnie. - odpowiedział na jego kolejne słowa. Asmodeuszowi co prawda nie brakowało arogancji, ale poniekąd odszedł z Głębi po to, by zaszyć się gdzieś, gdzie nikt go nie zna, żeby mieć spokój i własne, jak najbardziej ziemskie problemy.
- Skoro już uciekłeś, jak zaszczuty kundel z podkulonym ogonem, zamiast z godnością uporać się z tym, co sam sobie zawiniłeś... - zaczął, dla odmiany, lekkim tonem. - ... mniemam że nie spieszno ci stąd wychodzić, póki wspomniana przez ciebie dwójka na pewno się stąd nie oddali. - dokończył kierując się w stronę biurka. Odłożył na nie trupią główkę, gdzieś spod szafy zalśniły znów ślepia Nefera, ale widmokot pozostał w ukryciu.
- Chodź, Nephilim. Poczuj się kimś ważniejszym, niż jesteś - gestem dłoni zaprosił go do swojego mieszkania. Nie wypadało odmówić, prawda? Modo stanął przy schodach, obserwując swojego towarzysza. Tak czy inaczej, nie zamierzał go prędko wypuszczać.

_________________
"I found that when you have fun in whatever you’re doing, life is just better."




Powrót do góry Go down
Zhora
Damnatus Legio
avatar

Male
Liczba postów : 51
Data dołączenia : 13/11/2013
Skąd : ~

PisanieTemat: Re: Parter    Wto 26 Lis 2013, 21:34

Nie lubię go.
Lubisz.
Nieprawda.
Znam Ciebie lepiej.
Więc wiesz, o co mi chodzi...
Tak, skarbie, ale zacznij być nieco subtelniejsza i przestań interesować się tylko jednym.
Zhora, przecież ja jestem Tobą.
To już inna sprawa.



- Z godnością, czyli lepiej było, żebym pozostawił ich w kawałkach? Czy może raczej powinienem łaskawie dać się złapać, ignorując to, iż jeden ma szczególny dar, jeśli chodzi o zamrażania, a drugi jakiś dziwny talent do hipnozy? Nie dziękuje, skarbie, a raczej Panie Asmodeuszu - rzucił na całkowicie luźnym tonie.
Zhora był zbyt zmęczony, by po raz kolejny kłócić się z tymi Upadłymi. Miał za dużo na głowie, a w sumie z tamtymi powinien być kwita, ale nie... chcieli go dorwać, skopać, a najlepiej gdzieś zakopać. Nie. Na to się Rus nie pisze, nie ma szans. Nie teraz, gdy czuł się jak stara, parę razy przejechana ścierka. Ale raczej wątpliwe, by Zgniły Chłopiec to zrozumiał. Różnili się i pod względem krwi i pod względem wychowania i zapewne pod względem umiejętności.
- Och, podejrzewam, że już ich nie ma - powiedział beztrosko, a masz ci los, chciał go podręczyć, ale coś na sarkazm nie miał weny.
Podszedł wolnym, nieśpiesznym krokiem w kierunku Demona, w pewnym momencie subtelnie nachylając się nad nim.
- Kto jest, ten jest skopanym kundlem, panie Asmodeuszu - wymruczał cicho do jego ucha - bo skoro ja mam się poczuć ważniejszy, to najwyraźniej ty chcesz się dowartościować.
Wyprostował się ponownie, posyłając mu typowy, pewny siebie uśmiech.

// Dupny post, nie Zośkowaty trochę, ale muszę niestety uciekać bo mnie zganiają... a post pisany w pośpiechu rzadko jest dobry, wybacz
Powrót do góry Go down
http://shadowsofheaven.forumpolish.com
Asmodeusz
Arcydemon
avatar

Male
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 16/11/2013

PisanieTemat: Re: Parter    Sro 27 Lis 2013, 12:10

Zgniły Chłopiec uśmiechnął się promiennie.
- Opcja pozostawienia ich w kawałkach wydaje się być niezwykle kusząca, czyż nie? - pierwszy raz, odkąd zaczęli konwersacje, przez ton Asmodeusza przewinął się cień entuzjazmu. - Twoje problemy z nimi skończyłyby się na dobre. - dodał po chwili. Nie, żeby go one interesowały.
Kiedy hybryda nachylił się nad nim, kolec u góry jego skrzydła natychmiast pozostawił nieduże zadrapanie na policzku pół-anioła. Po pierwsze, Mod nie spodziewał się, że tamten ośmieli się zbliżyć do niego na tak mały dystans, po drugie odruchowo chciał się od niego odgrodzić. I tak skończyło się tylko na draśnięciu, a miał ochotę potraktować go mniej delikatnie. Na jego słowa uśmiechnął się krzywo.
- Nie zaprzeczę. I to jest jedynym powodem, dla któego zapraszam cię na górę. - przyznał, kierując się w stronę schodów.

z.t
//Krótkie, bo i tak się przenosimy D: //

_________________
"I found that when you have fun in whatever you’re doing, life is just better."




Powrót do góry Go down
Zhora
Damnatus Legio
avatar

Male
Liczba postów : 51
Data dołączenia : 13/11/2013
Skąd : ~

PisanieTemat: Re: Parter    Sro 27 Lis 2013, 15:17

Chyba jednak go lubię.
Doprawdy?
Nie bądź ironiczny.
Nie można kogoś lubić bądź też nie zanim się go nie pozna.
Daj spokój, Zhora, ocenianie na podstawie pierwszego wrażenia jest najlepsze.
Ucichniesz w końcu?
Nie... mam ochotę pośpiewać.
Daruj mi to.


Skrzywił się, czując nieprzyjemne ukłucie na policzku i odruchowo cofnął się w tył, dziko podrzucając głową. Zmówił krótką modlitwę w myślach w podziękowaniu za to, że dopóki nikt go mocno nie szturchnie, albo nie złapie (bądź póki on sam tego nie zrobi) moc nie uaktywniała się. Asmodeusz był stary. A jak nie stary, to o wiele starszy od Zhory, którego ostatnim marzeniem były teraz problemy z utrzymaniem równowagi, zakłócenie ostrości widzenie, ból głowy, krwawienie i inne nieprzyjemności. A jeszcze nie daj Boże by zemdlał... nie, zdecydowanie taki obrót sytuacji go nie pociągał. Raz, bo w wypadku utraty przytomności ucierpiałaby jego męska duma, dwa, że wbrew wszystkiemu nie miał jeszcze zapędów samobójczych. Przewrócił lekko oczami, pozwalając sobie na cichy śmiech; w ten właśnie sposób reagując na słowa wypowiedziane przez Arcydemona. Normalnie w tym momencie zacząłby naruszać jego przestrzeń osobistą, ale... na razie niestety musiał się ograniczać. Ruszył jednak powolny, leniwym krokiem za Modem.

Możemy już zacząć zabawę?
Za chwilę.


zt
Powrót do góry Go down
http://shadowsofheaven.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Parter    

Powrót do góry Go down
 
Parter
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shadows of Heaven :: Ziemia :: Miasto :: Antykwariat-
Skocz do:  
Partnerstwo
CzarnyDelfinYaoiGakuenWithoutTimeShihaiRPGMementeYaoiBlackButlerEmptinessShiNoKyoNohaneDirtyPawsSpectrofobiaVampireKnightAxisMundiFamiliaHogwartDreamWildHundeStFrancesaVirus2HetaliaUnderlandMagicLullabyMavericKikuNoHanaSoulAsylumDragonlandTraineeWildLandSupernaturalGleepbfDarwinTheMagicalWorldMysticTownSpectofobia