IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Asmodeusz
Arcydemon
avatar

Male
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 16/11/2013

PisanieTemat: Salon    Sro 27 Lis 2013, 12:12

kliku

//opis pojawi się później, mordki. Na odczepkę wstawiam jakieś zdjęcie D://

-----------

Kiedy tylko wszedł do mieszkania, zrzucił z siebie ciężki płaszcz, przewiesił go przez oparcie najbliższego fotela. Jakoś łatwiej było mu się odprężyć tutaj, niż na dole, w antykwariacie. A może tak wpłynęła na niego obecność żywej istoty, przy której nie musiał chować się pod żadnymi czarami? Wykonał jakiś bliżej nieokreślony gest ręką, a jego włosy na powrót przyjęły swoją naturalną, seledynową barwę. Chwilę pałętał się po mieszkaniu, by w końcu wracając z kuchni z dwoma szklankami w ręce, odstawić je na stolik i czmychnąć do kolejnego pomieszczenia. Chwilę słychać było tylko jak otwiera i zamyka szafki, aż w końcu wrócił do salonu z karafką nieopisanej cieczy, którą była whisky, nad czym nie trzeba było się długo zastanawiać. Polał do szkła, zgarnął jedną ze szklanek i usadowił się wygodnie w obiciu sofy. Zerknął za okno, późno jesienny klimat jakoś nie napawał entuzjazmem i Mod poczuł się odrobinę lepiej, kiedy utkwił spojrzenie na płonącym w kominku drewnie. Demon też mógł złapać chandrę na zimę, a co!

_________________
"I found that when you have fun in whatever you’re doing, life is just better."




Powrót do góry Go down
Zhora
Damnatus Legio
avatar

Male
Liczba postów : 51
Data dołączenia : 13/11/2013
Skąd : ~

PisanieTemat: Re: Salon    Sro 27 Lis 2013, 15:40

I wish that I could fly,
Way up in the sky,
Like a bird so high,
Oh, I might just try,
Oh, I might just try.


No tak, nie ma to jak twój wieczny towarzysz (a raczej towarzyszka) śpiewa sobie wesołą piosenkę o samobójstwie. "Hollywood Undead" autorstwa Bulled przesłuchał raz, od razu tego żałując. Bestii strasznie się spodobał radosny rytm i to, że na samym końcu śpiewa dziecko. Ech, ty życie. No ale, tak czy owak, Rus, starając się całkowicie ignorować różnego rodzaju odzewy swej nienormalności, szedł energicznym krokiem za swoją dzisiejszą ofiarą. Nie wiedział jeszcze jak podręczy Demona, jednocześnie unikając dotyku, ale coś wymyśli. Jak zawsze. Zhora to przecież obrotny chłopiec. Jednak jak na razie milczał, odprowadzając jedynie wzrokiem gospodarza domu, a samemu ruszając w głąb, nie kwapiąc się nawet, by zdjąć buty. W kącikach warg czaił się specyficzny uśmieszek, jakby w myślach Hybrydy pojawiły się różne, ciekawe fantazje... na dodatek wyprostowana sylwetka i podbródek "noszony wysoko" świadczył o tym, że była to persona przyzwyczajona do tego, że zawsze wychodzi coś na własną korzyść.
- Nie otrujesz mnie przypadkiem, panie Asmodeuszu? - zdanie wręcz przesiąkało sarkazmem, a ostatnie dwa słowa zostały dodatkowo przyprawione jawną kpiną.
Mężczyzna już dawno przestał się bać konsekwencji swoich zachowań. Nie bał się nawet tego, że może być zmuszony do przeżycia nawet tej części historii Moda. Przyzwyczaił się do tego, że często ląduje w szpitalach, tak samo jak przyzwyczaił się do tego, że musi sam sobie radzić w życiu. Więc czemu nie miał przyzwyczaić się do skutków ubocznych mocy? Och, rzecz jasna, gdy dochodziło co do czego klął, przeklinał samego siebie i wył, w szczególności po nocach, no ale cóż... jest raczej dość impulsywną osobą.
- Ale mieszkanie całkiem ładne - dodał po pewnym czasie.

My legs are dangling off the edge,
The bottom of the bottle is my only friend,
I think I'll slit my wrists again and I'm gone, gone, gone, gone.

PRZYMKNIJ SIĘ. Jak mam wymyślać cięte riposty, celne uwagi, dodawać do głosu odpowiednią nutę cynizmu, jak ciągle do cholery jasnej coś mi we łbie śpiewasz!?
Dobrze, dobrze, milknę, podręczę Ciebie później.


I chyba to było najdziwniejsze. Że czasem, po właśnie takich uwagach, głos milczał. I to sprawiało, że Zhora czasem naprawdę nie wiedział, czy ma w sobie przysłowiowy "Legion", czy też raczej naprawdę jest chory psychicznie.
Powrót do góry Go down
http://shadowsofheaven.forumpolish.com
Asmodeusz
Arcydemon
avatar

Male
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 16/11/2013

PisanieTemat: Re: Salon    Sro 27 Lis 2013, 18:47

Mod pociągnął łyk trunku, obserwując swojego towarzysza czujnie i nieufnie. Sam nie wiedział, czego się spodziewał. Odkąd jego przyrodni brat zawitał w antykwariacie i rozwalił jego związek z Blanką, Asmodeusz zaczął podejrzewać u siebie manie prześladowczą. Pokiwał głową z dezaprobatą. Ilekroć zapominał o tym, z kim łącza go więzy krwi, dziwnym trafem zawsze wtedy pojawiał się ktoś z jego rodziny i dotkliwie mu o tym przypominał. Szczególnie jego matka... No dobrze, dość użalania się na swoich krewnych! Demon machnął ręką, jak gdyby ten gest miał ostatecznie odpędzić wcześniejsze myśli. Wtedy dotarł do niego sens wypowiedzianych przez hybrydę słów.
- Gdybym chciał cię wykończyć, skarbie, zrobiłbym to w bardziej widowiskowy sposób. - posłał mu uroczy uśmiech, poklepał wolne obok siebie miejsce na kanapie, zachęcając go, by je zajął. - Pij powoli. - zalecił, świdrując go chłodnym, nieprzeniknionym wzrokiem.
- Głębiańska. Nie chcę, żebyś zarzygał mi podłogi. - dokończył, znów upijając trochę trunku. Fakt, że gość mógł mieć mocniejszą głowę, niż byle śmiertelnik, ale do demona i tak było mu daleko. Pewność siebie faceta, którego imienia nie poznał i najwyraźniej nie było mu do tego spieszno, podobała się Modowi chyba nawet nieco bardziej, niż go irytowała. Zastanawiał się, czy na prawdę upadł tak nisko, by szukać towarzystwa w kimkolwiek... z drugiej strony, co za różnica, czy spędziłby czas z jakimś śmiertelnikiem, czy z Nefilem? Gdyby zdecydował się na pierwsza opcję, pewnie musiałby prawić trochę komplementów, zaprosić na kolację, spacer, nie żeby mu to przeszkadzało, bo w jakimś stopniu był romantykiem. Ale ileż można wałkować to samo? O dziwo nigdy nie spieszyło mu się z zaciągnięciem do łózka kobiety. Zauważył, że kiedy myślami brnął jakoś dalej, w przypadku mężczyzn, zdarzało mu się traktować ich bardziej przedmiotowo. Aszema zmierzył towarzysza wzrokiem z góry na dół, jakby w tej chwili oceniał, czy w jego przypadku też mógłby mieć ochotę na coś więcej, niż tylko rozmowę i drinki. Pogaduchy pogaduchami, ale wyładować się na kimś też czasami trzeba...
- Całkiem ładne? - prychnął, sięgając do miseczki z kandyzowanymi owocami. - Nie spodziewałem się, że docenisz oryginalne dzieła wybitnych artystów... - zerknął na ulubione dzieło Leonardo da Vinci, Ostatnią Wieczerzę, którą niedawno przeniósł z jadalni do salonu. Jego kopia wisiała w muzeum, a on posiadał oryginał. Tak było w przypadku większości znanych obrazów. - Daktyla? - zaproponował, po tym, jak sam się jednym uraczył.

_________________
"I found that when you have fun in whatever you’re doing, life is just better."




Powrót do góry Go down
Zhora
Damnatus Legio
avatar

Male
Liczba postów : 51
Data dołączenia : 13/11/2013
Skąd : ~

PisanieTemat: Re: Salon    Sro 27 Lis 2013, 20:47

Och, przecież Zhora to raczej grzeczny pan, tylko czasami mu coś odbija i może stać się ciężki do opanowania. Ale generalnie to takie urocze niewiniątko. No dobra, userka sama nie wierzy w to, co pisze, ale mniejsza z tym.
- O ile by ci się to udało, skarbie - sprostował.
No dobra, nie do końca sam w to wierzył, ale cicho sza, udawajmy, że jest inaczej. W końcu Rus to Rus, w dodatku jest naprawdę specyficzną personą, temu raczej nikt nie mógł zaprzeczyć. Na kolejne jego słowa przewrócił jedynie oczami, posyłając mu rozbawione spojrzenie. Nie przesadzajmy, domyślał się, że niczego słabego tu nie dostanie. Hmmh... może lepiej nie pić? Ostatnio miał słabą głowę do alkoholu.
Co zaś do wyładowania... nie, Zhora nie jest ani dominującym, ani uległym typem. Generalnie woli ostrzejsze zabawy, pozostawiające nieraz nieco wyraźniejsze ślady, bądź sprawiające, że jeszcze przez parę dni pewne części ciała są wrażliwe. Ale kiedy zerkał na Moda dochodził do wniosku, że to jednak bardziej agresywna natura zaczęłaby się w nim budzić.

Może tak się pobawmy?
Skarbie, dotyk, pierwszy dotyk.
No tak... ale w sumie... może dotknij i po problemie?
Bestio...


Również przeniósł swój wzrok na obrazy. Sam głównie szkicował, cieniował, bawił się po prostu ołówkiem, a to, że miał do tego smykałkę to już coś zupełnie innego. Jego podejście do malarstwa było dość specyficzne, z jednej strony to wszystko było niezwykłe, a z drugiej... to nie to samo, co książki.
- Osobiście wolę literaturę - powiedział, siadając gdzieś obok Demona i długimi palcami objął szklankę wypełnioną alkoholowym płynem -ale może po prostu brak mi subtelności, najwyraźniej w odróżnieniu od Ciebie. Nie bądź taki spięty, Mod.


Powrót do góry Go down
http://shadowsofheaven.forumpolish.com
Asmodeusz
Arcydemon
avatar

Male
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 16/11/2013

PisanieTemat: Re: Salon    Czw 28 Lis 2013, 11:46

Bez względu na to, czy hybryda zamierzał pić, czy nie, Mod najwyraźniej zamierzał doprowadzić się do mniej trzeźwego stanu. Przechylił szklankę, opróżniając w całości jej zawartość, odstawił ją na stolik i dolał sobie więcej whisky. Ostatnio ciągle uciekał myślami do polityki, do parszywej gęby swojego ojca, do Lampki... i chciał w końcu od nich odpocząć, wyzbyć się wiecznych udręk i skrupułów, chociaż przez jeden wieczór, a tymi niestety był obdarzony trochę za bardzo jak na Arcydemona. Dalej, Mod. Zachęcał sam siebie. Zabaw się. Chociaż ostatni raz sobie na to pozwól...
Aszmodai nie był pewien jakiego rodzaju rozrywki szukał przy tym osobniku. Na pewno nie było to nic z tych rzeczy, które działy się gdy spędzał czas w towarzystwie niewiast. Zdecydowanie to nie było to. Do tej pory nie spędzał czasu z facetami w inny sposób, niż przy alkoholu, smokach, malarstwie lub krwawej rzezi. W tym przypadku pozostała mu tylko pierwsza opcja, toteż jednym haustem opróżnił znów zawartość szkła. Na chwilę zamknął oczy, siedząc po prostu w bezruchu.
- Spięty? - prychnął, trochę jakby z rozbawienia. - Poczekaj aż będziesz w moim wieku, poczujesz ciężar wieczności na barkach. - mruknął, nieco łagodniejszym tonem, niż zwykł do tej pory.
- Jeśli dożyjesz. - dodał po chwili, w jednej sekundzie zmniejszając dystans między nimi. Jego dłoń zacisnęła się na włosach pół-anioła, odchylając jego głowę lekko w tył, może nieszczególnie boleśnie, ale na pewno niezbyt przyjemnie. Modo pochylił się nad nim, przyjrzał rozcięciu na jego policzku, które zostawił kolec jego własnego skrzydła, przejechał wzdłuż tej linii kciukiem, otwierając tę niewielką ranę na nowo. Przyłożył ów palec do ust i zlizał odrobinę krwi, która na nim pozostała.
Zastanawiał się, czy zna któregoś z inicjatorów osoby tego Nephilim. Wciąż trzymając dłoń zaciśniętą na jego włosach, lekko przechylał jego głowę w różne kierunki, świdrując go chłodnym wzrokiem. Próbował znaleźć w nim coś znajomego, ale najwyraźniej nieskutecznie.

_________________
"I found that when you have fun in whatever you’re doing, life is just better."




Powrót do góry Go down
Zhora
Damnatus Legio
avatar

Male
Liczba postów : 51
Data dołączenia : 13/11/2013
Skąd : ~

PisanieTemat: Re: Salon    Czw 28 Lis 2013, 17:04

Uniósł nieco leniwym gestem szklankę w górę, przytykając chłodne naczynie do spierzchniętych warg. Obserwował cały czas z pewną nutą zainteresowania Asmodeusza, omal co nie zakrztuszając się alkoholem gdy usłyszał, że miałby dożyć takiego samego wieku.
- O ile dożyje - powiedział równocześnie ze słowami Demona, zaraz po tym pozwalając sobie na szerszy uśmiech - a szanse na to są raczej małe.
Ale... wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Wystarczyła chwila, by Zośka zorientował się o nagłym ruchu Arcydemona, jednak stało się to zbyt późno. Nie zdążył się odpowiednio daleko cofnąć, tak więc z jego gardła wydarł się ostrzegawczy, nieformujący się w żadne słowo krzyk. Nie chciał. Nie potrafił jeszcze kontrolować swojej własnej mocy, a nie planował w przyszłości kiedykolwiek zobaczyć Moda, więc na co mu cała, czy tam część jego historii? Tak czy owak Zhora zawył, instynktownie uderzając wewnętrzną częścią dłoni (dokładnie kością główkowatą, a także tymi, które jej towarzyszyły) w twarz Zgniłego Chłopca, chcąc go od siebie odepchnąć. Wystarczyło parę sekund, by źrenice nagle rozszerzyły do granic możliwości, a obraz rzeczywistości stał się rozmazaną smugą, ustępując po chwili wspomnieniom, które wypełniały całe jestestwo Moda. 10 sekund, 20 sekund i nagle Rus zwinął się w kłębek, ledwo powstrzymując odruch wymiotny. W głowie kręciło mu się tak, jakby właśnie przeżył karuzelę, wykonującą obroty z prędkością rollercoastera, dodatkowo miał wrażenie, jakby ktoś używał na jego czaszce młota pneumatycznego. Mocno drżącą rękę podniósł pod nos, zaraz po tym rozcierając w palcach swoją własną krew. Teraz jego największym zmartwieniem powinien być Asmodeusz. Raz, że mógł go teraz bez najmniejszego problemu zabić albo uszkodzić, dwa... jest szansa, że nie domyślił się, co właśnie zobaczył Zhora. I chociaż nie widział całego życia Chłopca (różnica punktów w magii itp) to najświeższe wydarzenia widział, mało tego, przeżywał to samo co Demon. Plus do tego, w wypadku istot nieśmiertelnych... najświeższe wydarzenia różnie są liczone. Może być to rok, sto lat, dwieście, tysiąc... na razie mężczyzna i tak czuł się niezdatny do czegokolwiek, tym bardziej do mówienia o tym, co przeżył przed chwilą. Jednak zmusił siebie, by podnieść nieco wyżej głowę, chcąc zobaczyć, gdzie znajduje się potencjalny potencjalny "zabójca"... ale zamazany obraz skutecznie uniemożliwił mu określenie, gdzie znajduje się Aszmo.

// Oficjalnie piszę, że Zhora traci 10 punktów życia (skutki uboczne jego mocy, no a przynajmniej tak ja sobie to ustaliłam... logiczne, im ktoś więcej ma punktów magii od Rusa, tym gorzej dla niego), a ty Modo... wybieraj, co dla twojej postaci oznaczają najświeższe wydarzenia.
Powrót do góry Go down
http://shadowsofheaven.forumpolish.com
Asmodeusz
Arcydemon
avatar

Male
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 16/11/2013

PisanieTemat: Re: Salon    Czw 28 Lis 2013, 19:57

Mod odskoczył od hybrydy zaskoczony bardziej tym, co się z nim działo niż samym faktem, że dostał w twarz. Obserwował go z lekko zszokowanym wyrazem twarzy, próbując ogarnąć, co właściwie się stało.
Stanął nad nim, po prostu go obserwując. Oczywiście, nie mógł wiedzieć, co też zobaczył i przeżywał Naphilim. Że od teraz był świadom każdej jego miłosnej klęski w przeciągu ostatnich dwustu lat. Ani tego, że wiedział, jak rozdarty wewnętrznie czuje się za każdym razem, kiedy pomyśli o Niosącym Światło, albo o swoim ojcu... Wiedział, jak bardzo Mod miał dość sprawowania władzy, jak bardzo nienawidzi Lilith, która wyrządziła mu najwięcej krzywd w życiu. Jak bardzo zawiódł się na ojcu, który nie pomógł mu ani jeden raz, choć jego syn był tak zdesperowany, by prosić go o pomoc. Na szczęście, dwieście lat to wcale nie tak dużo. Bardziej bolesnej i żałosnej części życia Asmodeusza, hybryda miał szczęście nie zobaczyć. Gdyby Mod mógł o tym wiedzieć, pewnie odetchnąłby z ulgą...
Kiedy mężczyzna zdawał się 'dochodzić do siebie', Mod zauważył krew na jego palcach. Westchnął zrezygnowany, krzywiąc się lekko.
- Widzisz, co narobiłeś? - trącił go czubkiem buta, patrzył na niego z wyrzutem, a gestem wskazał na plamę krwi na podłodze. Nie czekając, aż ten sam się pozbiera, chwycił go za szmaty, pomógł mu się podnieść i niedelikatnie pchnął na kanapę. Nie podobało mu się to, czego był świadkiem i nie miał zamiaru ot tak o tym zapomnieć.
- Dobra, pysiu. Ogarnij się, bo przestane być miły. - złapał go za szczękę i pochylił się nad nim, choć nie było to wcale takie konieczne, zważywszy na różnicę wzrostu. - Co to miało być? Masz dwie minuty, żeby się wyspowiadać, zanim cię zabiję. - zagroził mu, a cięte spojrzenie mogło sugerować, że Zgniły Chłopiec wcale nie żartuje. Musiał się dowiedzieć. I to natychmiast.
- Biorąc pod uwagę, że dostałem od ciebie w pysk po tym, jak zaprosiłem cię do własnego mieszkania, radzę ci nie próbować już żadnych... sztuczek. - cóż, Asmodeusz był po tym incydencie nieco skołowany. Ale chyba nie ma się czemu dziwić, prawda? Nigdy wcześniej nie widział czegoś... takiego.

_________________
"I found that when you have fun in whatever you’re doing, life is just better."




Powrót do góry Go down
Zhora
Damnatus Legio
avatar

Male
Liczba postów : 51
Data dołączenia : 13/11/2013
Skąd : ~

PisanieTemat: Re: Salon    Czw 28 Lis 2013, 20:40

Zhora... Zhora... wstawaj. Zanim zaczną się problemy. Wstań, Zhora.
Zamknij się.


Nie zrozumiał słów Asmodeusza, już i tak zbyt dużą trudność sprawiało mu skoncentrowanie wzroku na jego twarzy. Otworzył usta, chcąc coś powiedzieć, jednak od razu zamilkł, czując, jak teraz po podbródku spływa mu stróżka krwi. Tak właściwie poderwany w górę i rzucony na kanapę opadł na nią ciężko, dodatkowo na wydechu. Zakręciło mu się w głowie, więc odruchowo próbował zgiąć się w pół, jednak Mod skutecznie mu to uniemożliwił. Tym razem zrozumiał, co się do niego mówi, jednak nie potrafił skoncentrować wzroku na oczach demona. Według niego doradca pana Otchłani mówił teraz zdecydowanie zbyt szybko, ale jednak mężczyzna domyślał się, o co chodzi. Skrzywił się, wszystko teraz bolało go paskudnie, tak jakby przed chwilą ktoś skopał go butami z metalowymi czubkami.
- Większość... hybryd... ma pewne... umiejętności, czy też raczej moce - zaczął ochrypłym tonem, ciężkim do zrozumienia - ja się do takich osobników zaliczam.
Urwał na dłuższą chwilę, najwyraźniej próbując przypomnieć sobie, na czym polega oddychanie. Przełknął ślinę, po czym odchylił głowę do tyłu, opierając ją teraz o oparcie kanapy.
- Ja... widzę... czuję, po prostu przeżywam czyjeś historie za pomocą dotyku - kontynuował po pewnym czasie - im ktoś jest potężniejszy, tym krótsze odcinki czasu widzę, ale z reguły ostatnie wydarzenia waszą miarą to jest jakieś dwieście lat, pięćset, tysiąc. Jak widać... ma to pewne skutki uboczne.
Mówienie zmęczyło go, czuł się dość słabo, dodatkowo cały czas głowa pulsowała tępym bólem.
Powrót do góry Go down
http://shadowsofheaven.forumpolish.com
Asmodeusz
Arcydemon
avatar

Male
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 16/11/2013

PisanieTemat: Re: Salon    Czw 28 Lis 2013, 21:25

Och, czyli jednak Modo nie miał żadnych tajemniczych mocy, o których wcześniej nie wiedział, a które potrafią zwalić kogoś z nóg jednym tylko muśnięciem. Nie licząc, oczywiście, jego uroku osobistego, ale tej niezwykłej zdolności był świadom od dawien dawna... Ekhm... Brał też pod uwagę, że może głębiańska whisky tak podle wpłynęła na tegoż mieszańca, ale gdy zaczął tłumaczyć, co się stało, oczywiste było odrzucenie tej opcji. W miarę, jak docierał do niego sens wypowiadanych przez pół-anioła słów złość na wypielęgnowanej twarzy Asmodeusza nie była już tak widoczna, ale pod sercem zaczął kłuć go lodowaty szpon niepokoju... Ile chłopaczyna zobaczył? Z jego prywatnego życia... Demon był wściekły, ale nie chciał tego okazywać. Usiadł obok niego na kanapie, niby w opiekuńczym geście opierając głowę towarzysza na swoim ramieniu. Obaj wiedzieli, że wcale nie z troski, bo też długie palce zacisnęły się na szyi Nefila, gotowe jednym szybkim ruchem przetrącić mu kark. W zależności od tego, jak bardzo nie spodobają mu się zdobyte przez niego informacje.
- W takim razie zechciej opowiedzieć mi, czego się o mnie dowiedziałeś. - jego twarz wykrzywił wredny uśmieszek. - Mamy przed sobą całą noc, więc nie zapomnij o pikantnych szczegółach. - podał mu szklankę z niedopitym alkoholem. Zgniły Chłopiec bardzo nie lubił, kiedy ktoś wnikał w jego prywatne życie, nie było więc chyba nic dziwnego w tym, że zamierzał dopilnować, żeby nikt więcej się o tym nie dowiedział. Nie ufał hybrydzie. Będzie musiał dopilnować, żeby ten zabrał jego tajemnice do grobu. Choćby sam miał mu ten grób wykopać i go pochować.
- Zaczynaj, nie krepuj się. - westchnął, opierając głowę na oparciu kanapy. Zamknął ślepia, starając skoncentrować się tylko na swoim gościu. Za to, że ośmielił się strzelić go w pysk, podroczy się z nim później.

_________________
"I found that when you have fun in whatever you’re doing, life is just better."




Powrót do góry Go down
Zhora
Damnatus Legio
avatar

Male
Liczba postów : 51
Data dołączenia : 13/11/2013
Skąd : ~

PisanieTemat: Re: Salon    Sob 30 Lis 2013, 16:29

Hmmh, bo po prostu pięknie, jak szło to przysłowie? Z deszczu pod rynnę. Wprost idealnie powiedzenie, jeśli chodzi o obecną sytuację hybrydy. Spiął się cały, teraz mając mięśnie naprężone do granic możliwości. Może gdyby nie bolała go głowa, może gdyby nie czuł się słabo, może gdyby wszystko potoczyło się inaczej... Zhora pohamowałby swój nieco cięty język i nie próbował wpakować się w większe kłopoty. Jednak w tym momencie po prostu zazgrzytał zębami, czując wściekłość z powodu własnej bezsilności i w niby pieszczotliwym geście musnął własnymi palcami rękę, która w każdej chwili mogła skręcić mu kark, przyjmując po chwili alkohol.
- Na pewno chcesz znać wszystkie szczegóły, Asmodeuszu? Każdą drobnostkę? - zaczął słodkim tonem, wręcz mdlącym od nadmiaru owej słodyczy - szczegóły wszystkich razów, kiedy przez ostatnie dwieście lat zostałeś porzucony, odrzucony, ile razy twoje serce zostało rozerwane na kawałki? Nad czymś myślisz wieczorami? Jakie uczucia wzbudza w tobie, hmh, Lampka, Samael? Mam ci dalej opowiadać? Teraz z pikantnymi szczegółami Cóż, mogę zacząć od twoich wieczorów, wybranych, czy wszystkich?...
Drażnił się z nim teraz, nie potrafiąc powstrzymać chęci, by mu dopiec. Był rozdrażniony, dlatego szklankę z głębiańskim trunkiem wypił na raz, co jedynie wzmocniło zawroty głowy, jednak powstrzymał chęć, by zacząć gwałtownie kaszleć. Bał się, że wypluje przy tym przypadkiem płuca. A już sam stan podgorączkowy i fakt, że cały czas z nosa powoli cieknie mu krew zdecydowanie mu wystarczał.


Powrót do góry Go down
http://shadowsofheaven.forumpolish.com
Asmodeusz
Arcydemon
avatar

Male
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 16/11/2013

PisanieTemat: Re: Salon    Pon 02 Gru 2013, 12:21

Oczywiście Modowi nie podobało się, że ktoś prócz niego zna teraz jego rozterki i niepowodzenia. Niemniej z jego słów mógł wnioskować, że poznał tylko fragment jego najbliższej przeszłości. Chyba, że nie powiedział mu wszystkiego. Po jego słowach, uśmiechnął się ironicznie.
- Przez to wszystko już przeszedłem, wspomnienia tego nijak na mnie wpływają. - stwierdził, zabierając dłoń z jego szyi. Nalał sobie whisky do szklanki, upił niewielki łyk. Postawa hybrydy podobała mu się. W ogóle nie obchodziło go, że ktoś mógł zakończyć jego żywot. I tak mówił, co chciał. I nie powstrzymywał się od kąśliwych uwag. To dobrze. Mod lubił niezależne istoty.
- Ciesz się, że poznałeś tylko niewielki skrawek mojego życia. - dodał, uśmiechając się wrednie. - Większa jego część mogłaby cię zabić. - pogładził go po włosach i zepchnął jego głowę ze swojego ramienia. Dość poufałości, tak sobie wmawiał, choć jego bardziej żałosna część miała potworną ochotę objąć Nephilim mocniej i zacząć się żalić, jak bardzo ma dość wszystkiego. Osób go otaczających, rodziny, polityki, życia.
- Doprowadź się do ładu. - polecił, nawet nań nie spoglądając. Wzrok utkwił w kominkowym płomieniu. Wspomnienie Lampki znów zaczęło przywoływać niepotrzebne myśli. Ciekawe, jak sobie radzi... I czy brakuje mu jego nieoficjalnego doradcy, choć w małym stopniu tak bardzo, jak Modowi jego.
- Zastanawiam się, w jaki sposób powinieneś odpokutować danie mi w pysk. Może powinienem zabrać cię do Głębi, zanieść do lochów Pandemonium, przywiązać do ściany kajdanami, głową w dół i patrzeć, jak rozrywają cię dzikie harpie? No nie bądź taki, zaproponuj coś... w końcu to o ciebie chodzi. - wypił to, co zostało w szklance. Odstawił ją na stolik z lekkim trzaskiem, potem tylko skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Czekał, aż spożyty trunek da pierwsze efekty i pozbawi go poprawnego myślenia. Miał nadzieję, że dojdzie do tego szybko.

_________________
"I found that when you have fun in whatever you’re doing, life is just better."




Powrót do góry Go down
Zhora
Damnatus Legio
avatar

Male
Liczba postów : 51
Data dołączenia : 13/11/2013
Skąd : ~

PisanieTemat: Re: Salon    Czw 05 Gru 2013, 21:31

Zhora już dawno przyzwyczaił się do myśli, że w każdej chwili może umrzeć. Nawet przez przypadek, w wypadku, w zaułku, ciemnej uliczce. Tak czy owak mało co go trzymało na tym świecie, prócz naturalnego instynktu przetrwania i paru osób. Znacznie bardziej wolałby być zwykłym człowiekiem, nieświadomym tego, co przeżywają inni, nie być skazanym na odrzuceniu już na wstępie, bo jest hybrydą. Nie byś skazanym na śmierć za to, co wie, od razu po tym, jak ktoś się dowiedział o jego mocy. Słysząc polecenie z ust Demona parsknął gorzkim śmiechem.
- Ledwo mogę się ruszać, więc raczej do ładu się nie doprowadzę - rzucił, zamykając oczy - ale zawsze mogę odejść, wrócić do mieszkania i kiedyś podręczyć cię na ulicy.
Na kolejną wypowiedź zareagował jedynie subtelnym uniesieniem jednej brwi do góry i spojrzeniem mówiącym "a mów co chcesz". Groźby są, były i zapewne dalej będą stanowić częsty element w jego życiu. "Zrób to, powiedz tamto bo jak nie to..." bla, bla, bla, Zośka już zaczynał się przy tym wyłączać, dlatego w tym momencie rzucił jedynie Arcydemonowi znudzone spojrzenie.
- Jeej, harpie, jeeeej, krew, jeeeej, jakie to przeurocze - powiedział głosem, który wręcz ociekał sarkazmem - poczekaj, aż będę wstanie ruszyć dupę, co? Poza tym,trzeba było mnie nie dotykać.

// Dupny post, miał być inny, ale nic nie poradzę....

EDIT.
Wyszedł.
zt
Powrót do góry Go down
http://shadowsofheaven.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon    

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shadows of Heaven :: Ziemia :: Miasto :: Antykwariat :: Mieszkanie Mod'a-
Skocz do:  
Partnerstwo
CzarnyDelfinYaoiGakuenWithoutTimeShihaiRPGMementeYaoiBlackButlerEmptinessShiNoKyoNohaneDirtyPawsSpectrofobiaVampireKnightAxisMundiFamiliaHogwartDreamWildHundeStFrancesaVirus2HetaliaUnderlandMagicLullabyMavericKikuNoHanaSoulAsylumDragonlandTraineeWildLandSupernaturalGleepbfDarwinTheMagicalWorldMysticTownSpectofobia